Maciej Stuhr przez 50 lat zabiegał o akceptację ojca. ‘Brakowało mi dumy’
oprac.Justyna Bryczkowska22 września 2026, 13:52
– Mój ojciec był dość surowym krytykiem i wiele temu zawdzięczam. (.) Dzisiaj jak taty już nie ma i wracam sobie do niektórych rzeczy, dochodzę do wniosku, że brakowało mi trochę ojcowskiej dumy i tego, żeby on mnie docenił i pochwalił – mówi Maciej Stuhr w najnowszym podcaście RMF FM “W stylu Krychowiaka” .
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google
Maciej Stuhrna ekraniedebiutował w wieku niespełna 13 lat u boku swojego ojca. W “Dekalogu X” Krzysztofa Kieślowskiego wcielił się w Piotrka, syna bohatera granego przez Jerzego Stuhra. Pomimo tak wczesnego startu w kinie i edukacji odebranej w szkole muzycznejpierwotnie nie zakładał, że będzie dalej się szkolić artystycznie. Na pierwszy kierunek studiów wybrał psychologię. Jednocześnie już od czasów liceum udzielał się na scenie kabaretowej i długo pracował na wyrobienie sobie własnej pozycji.
Maciej Stuhr o życiu w cieniu ojca. “Z jednej strony to ciężar”
Jak się mu żyło ze świadomością, że jest synem znanego aktora i ludzie na niego patrzą? – Obserwowałem od pierwszych dni swojego życia, jak to jest, że w miejscach publicznych musimy pamiętać, że jesteśmy obserwowani. Nauczyłem się nie przejmować tym na tyle, że to jest po prostu moja norma. Nie jest to norma społeczna, jest to moja norma. Dla mnie to jest normalne, że w miejscu publicznym, a właściwie to cały czas, muszę po prostu mieć jakieś zewnętrzne oko na to, co sobą reprezentuję. Z drugiej strony musiałem się nauczyć też się tym na tyle nie przejmować, żeby to mnie nie sparaliżowało dokumentnie. Zdałem sobie sprawę, że jak bardzo bym się nie starał uważać, i jaki być delikatny, i jaki grzeczny, to i tak moje czyny będą interpretowane w sposób, o jakim mi się nie śniło – wspominał aktor w rozmowie z Gazeta.pl.
Czy życie w cieniu sławnego ojca było dla niego ciężarem, a może jednak czymś pozytywnym? – To jest wszystko pomieszane. Z jednej strony to ciężar, bo duża część potencjalnych widzów sobie pomyśli, że ojciec mi coś załatwił. Na początku mojej drogi to był rzeczywiście dla mnie temat niezwykle istotny. Teraz wspominam o tym z rozrzewnieniem jako dość zamierzchłą historię. Ale przez pierwsze lata to rzeczywiście była kwestia tego, czy się przebiję ze swoją propozycją poza sam fakt bycia synem znanego człowieka – opowiedział Maciej Stuhr w wywiadzie z Gazeta.pl w 2024 roku.
– Z drugiej strony trzeba sobie też jasno przyznać, są bonusy tej sytuacji. Już sam fakt, że wzrastasz w tym, to wszystko oglądasz. Na przykład pisząc swój doktorat i analizując metodę aktorską, i swoją, i innych aktorów, doszedłem do tego, że niesłychanie ważnym momentem mojej edukacji aktorskiej było to, że przykład w teatrze “Zbrodnie i karę” widziałem z 50 razy albo “Kontrabasistę” ze 100 razy. Oglądanie wieczór w wieczór sprawiło, że zacząłem żyć danym spektaklem, rozumieć go, widzieć, czym się różni wczorajsze przedstawienie od dzisiejszego, kiedy aktor zagrał lepiej, kiedy gorzej, kiedy tym samym tekstem rozśmieszył widzów, a kiedy nie, dlaczego wczoraj się śmiali, a dzisiaj nie. Jak masz ze dwie klepki w głowie, zaczynasz kombinować na ten temat – analizował w tej samej rozmowie.
Dziś uważa, że z cienia ojca udało mu się wyjść właśnie dlatego, że działalność sceniczną zaczął od kabaretu, a nie od szkoły aktorskiej. To tam stanął na nogi i nabrał pewności siebie, bo napisanymi przez siebie występami zdobywał własną publiczność od zera. Tam też uczył się kontaktu z widzami i zbierał doświadczenia od zera. Wykorzystał je potem, grając w kinie, a umiejętności wyszlifował, podejmując w 1999 roku studia w szkole teatralnej. Jak to się stało, że nie zachłysnął się sławą, kiedy w 2000 roku komedia “Chłopaki nie płaczą” okazała się jednym z najpopularniejszych i najczęściej oglądanych kinowych hitów?
– Fakt, że miałem Jerzego Stuhra w domu, który potrafił zgasić wodę sodową jednym pstryknięciem palców, dużo mi dał. Mój ojciec był dość surowym krytykiem i wiele temu zawdzięczam. Chociaż to też nie było łatwe. Dzisiaj jak taty już nie ma i wracam sobie do niektórych rzeczy, tak dochodzę do wniosku, że kurczę, brakowało mi trochę takiej ojcowskiej dumy i tego, żeby on mnie docenił i pochwalił
– mówi Maciej Stuhr w najnowszym podcaście RMF FM “W stylu Krychowiaka” . – A on był tym studzącym zawsze. Dzięki temu studzeniu nie odwaliła mi właśnie sodówka. Poukładałem sobie w życiu, jak powinienem. Jestem mu za to bardzo wdzięczny. Tylko czasem gdzieś tam serce syna było skrwawione, że tata nie był dumny: Mój syn w kultowym filmie wystąpił. Mój tata w ogóle nie przepadał za tymi filmami [m.in. “Chłopaki nie płaczą” – przyp. red.]. Zwłaszcza za “Porankiem kojota” – opowiada dalej aktor.
– Myślę, że to może mnie uratowało. Nie wiem, co by było, gdybym ja nie miał takiego ojca i nagle wpadł w taki kosmos: Masz 25 lat, pieniądze, spełniasz swoje marzenia, dziewczyny się uśmiechają.Także ten krytyczny ojciec to była taka kotwica, która mnie przytrzymała na odpowiednim poziomie. Nie bez skutków ubocznych, każdy syn chce, żeby tata go pochwalił. Ale coś za coś – analizuje Maciej Stuhr.
Przyznaje z drugiej strony, żeon swojego syna wychowuje już inaczej i stara mu się dać, to czego od ojca nie dostawał: – Dużo czułości, przytulania, ciepła. To jest super, to jest tak cudownie miłe, nieznane mi, a tak przyjemne – opisuje. Przyznaje jednak, że czasami się boi, jak on sobie poradzi bez twardej szkoły, którą sam otrzymał.
Nieuchronnie to doprowadziło go do refleksji nad tym,jak najlepiej pogodzić aktorstwo z życiem rodzinnym.
– Punktem przełomowym było dla mnie odejście taty dwa lata temu i zrozumienie, że ten zawód jest piękny, ważny, bardzo wspaniały. Ale jak mu się poświęcisz w 100 proc., to potem końcówka życia jest trochę smutna. Piękna, z misją, sensem itd., ale krótko mówiąc, zrozumiałem, że ja chcę inaczej
– podkreślił.Co dla niego jeszcze znaczyła śmierć taty? Poza żałobą pojawiła się u niego realizacja, że przez 50 lat zabiegał o akceptację ojca i starał się być dla niego dobrym synem i spełniać jego oczekiwania.Kiedy taty zabrakło, zrozumiał, że nie musi już zabiegać o taką aprobatę. Jako przykład podał swoją karierę w standupie. Jerzy Stuhr nie przepadał za tą działalnością swojego syna i zdecydowanie by wolał, by zajął się np. reżyserią teatralną. Teraz Maciej Stuhr sam dla siebie może stwierdzić, że jest dumny ze swojego standupu i to dla niego ważne.
– Miałem z tatą bardzo dobry kontakt, bo mieliśmy tę samą pasję. Myśmy mogli o tych aktorskich sprawach teatru i filmu godzinami gadać i przegadaliśmy 40 lat na ten temat. (…) On się tak się poświęcił tym wszystkim sprawom, że już nie umiał i nie chciał rozmawiać na życiowe tematy, psychologiczne, uczuciowe – dodał też aktor.
Zobacz wideoMaciej Stuhr: Inspiracje są lekko niebezpieczne, lepiej się nie oglądać na innych
Z tej refleksji wyłoniła się wizja męskości, jaką Jerzy Stuhr za życia wyznawał: – Nie miał ani potrzeby, albo ta potrzeba była zagłuszona, bo nie miał narzędzi, nie wiedział jak, uważała to za niemęskie jakieś. Ja zostałem więc z takim brakiem, żeby tata powiedział mi, czego się boi, czego się wstydzi, czego nie wie. Nigdy mi tego nie powiedział, raczejstarał się pokazać, że wszystko wie, że ma na wszystko opinię, zadanie i że się na wszystkim zna. Uważał, że taka jest rola mężczyzny – opisał w rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem.
- maciej stuhr
- jerzy stuhr

Stan Borys długo nie myślał o emeryturze. Po udarze zderzył się z prawdą
Cytat dnia. Krzysztof Pieczyński: Nikt tak nie skłócił i nie osłabił mentalności Polaków jak…
Wrzesień miesiącem profilaktyki. Nie okładaj zdrowia na jutroOGŁOSZENIE PŁATNE
“Arcydzieło” – mówił o “Ranczu”. Dostał w nim rolę ze specjalnym wątkiem
Rosati o związkach. “Do miłości się nikogo nie zmusi. Jak facet nie…”
- 13:52
Maciej Stuhr o ojcu: Czasem serce syna było skrwawione - 13:01
Dla widzów ikona, dla bliskich – złota rączka. Żadnej pracy się nie bała - 10:42
Plaża Wawer podsumowuje lato. Polskie gwiazdy, wielkie hity i wakacyjna atmosferaMATERIAŁ PROMOCYJNY PR - 09:01
Miał 13 lat, gdy upił go znany aktor. “Schlałem się jak kot” - 07:31
Film obrósł legendą, ale wciąż go nie obejrzała. “Nie miałam odwagi”
Source: kultura.gazeta.pl

