Grał Jamesa Bonda siedem razy. Jedna scena sprawiła, że wpadł w prawdziwą panikę
Magda Walma29 września 2026, 07:35
Sean Connery siedem razy wcielał się w agenta 007 – skakał po dachach, bił się, biegał, latał. Żadne niebezpieczeństwo na planie nie było mu straszne prócz tego jednego.
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google
W 1983 roku Sean Connery gościł w talk-show “Carson Tonight Show”, gdzie opowiadał o tym, jak to jest być Jamesem Bondem. Aktor poświęcił tej roli ponad 20 lat życia (z przerwami) i jako zapalonemu miłośnikowi sportów niestraszne mu były sceny, które wymagały tężyzny fizycznej. Znosił wszystko, ale kiedy musiał nurkować w “Nigdy nie mów nigdy”, znalazł się na granicy własnych możliwości.
Zobacz wideoMy wiemy, która Polka zagrała dziewczynę Bonda – ale czy ktokolwiek zza granicy o tym pamięta?
Sean Connery panikował w scenie nurkowania w “Nigdy nie mów nigdy”
“Nigdy nie mów nigdy” z 1983 roku było dla Seana Connery’ego wielkim powrotem po 12 latach odpoczynku od roli Jamesa Bonda. We wcześniejszych filmach dał się poznać jako aktor nieustraszony, dla którego bieg po dachu jadącego pociągu to “zwykła scena”. W “Nigdy nie mów nigdy” odkrył w sobie pierwotny strach, który dał o sobie znać podczas scen nurkowania. O obezwładniającym przerażeniu Connery opowiadał w “Carson Tonight Show”:
Niekoniecznie lubię sceny podwodne. Nie jestem w nich dobry, bardzo się denerwuję, kiedy muszę zejść pod wodę. Kiedy pierwszy raz próbowałem w basenie, spadła mi z twarzy maska – to było coś, co mnie najbardziej przerażało! Nagle nie widziałem nic, nie mogłem oddychać… W swoich scenach wykorzystywałem dwa razy tyle powietrza co inni. Wszędzie naokoło mnie unosiły się bąbelki, bo panikowałem cały czas.
– Próbowali mi wytłumaczyć, że muszę oddychać spokojnie, bo inaczej mnie nie widać. A ja nic nie widziałem, nie mogłem z nikim porozmawiać, mogłem tylko dawać znaki… Na filmie widać w moich oczach panikę, to nie było aktorstwo. (…) Byłem najszybciej ze wszystkich na powierzchni… – wspominał Connery.
Aktor rzucał rolę Jamesa Bonda trzykrotnie. Pierwszy raz po “Żyje się tylko dwa razy” stwierdził, że granie agenta 007 przestało mu przynosić jakąkolwiek satysfakcję. “Znudziłem się”, tłumaczył w rozmowie z Orianą Fallaci w 1965 roku. Kiedy spytano go, czy wystąpi w takim razie w następnej odsłonie, zażądał takiej kwoty, na którą produkcja nie mogła się zgodzić.
Po tym, jak David Niven i George Lazenby zastąpili Connery’ego, prawie zatapiając całą franczyzę, producenci zmienili jednak zdanie i do “Diamenty są wieczne” powiedzieli już, że pieniądze nie grają roli. Na kolejny film Connery nie zgodził się, ale wypowiedział słynne i prorocze słowa, że nigdy już nie zagra Bonda. Zastąpił go Roger Moore, ale Bond wrócił do Connery’ego ostatni raz właśnie w 1983 roku razem z hojnym kontraktem.
- sean connery
- james bond

Dla “Titanica” zrezygnował z innego filmu. “Żałuję tego najbardziej”- “Kpiny z chrześcijaństwa”. Konserwatyści oburzeni rolą Meryl Streep

Ponad 800 tys. zł w jeden dzień. Wszystko zaczęło się od tego wydarzeniaMATERIAŁ PROMOCYJNY, 18+
Dorociński: Miałem nadzieję, czytając “Lalkę” na nowo, że im się jednak uda- Blanka Lipińska o “Lalce” Netfliksa. Znalazła podobieństwo do “365 dni”
- 07:35
Zagrał Bonda w siedmiu filmach. Ta jedna scena śmiertelnie go przerażała - 07:08
Cowtorkowy quiz wiedzy ogólnej. 12 pytań dla naprawdę mocnych graczy - 05:10
Cytat dnia. Sandra Drzymalska: Im bardziej się boję, tym… - 17:35
Netflix właśnie dostał rekordowy hit. Ma 98 proc. pozytywnych opinii - 17:06
Dopasujesz aktorów do filmów? Wynik powyżej 10/15 to sukces
Source: kultura.gazeta.pl


1 Comment
Pingback: "Intuicja podpowiada mi, że warto się badać nawet na to, na co nie planuję umrzeć" - Warsaw.Today