Nowa ‘Lalka’ oburza widzów: ‘profanacja’, ‘chała’. Netflix tym razem przesadził?
Joanna Chojnacka18 września 2026, 09:49
“Prus się w grobie przewraca” – powtarzają jak mantrę oburzeni netfliksową adaptacją “Lalki”. Serial Pawła Maślony podzielił widzów. Wielu wręcz oburzył.
<a href="https://google.com/preferences/source?q=gazeta.pl” rel=”nofollow noopener” target=”_blank”>Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google
16 września na Netfliksa trafiła serialowa “Lalka”. Na filmową wersję dzieła Bolesława Prusa poczekamy do 30 września. Twórcy od miesięcy nie ukrywali, nad czym pracują. Film Macieja Kawalskiego z Dorocińskim i Urzędowską od początku jest zapowiadany jako wierne Prusowi dzieło, produkcja o wysokim budżecie i wielkich ambicjach. W kontekście tytułu nie bez powodu używa się słowa “ekranizacja”.
Netflix wywołał zamieszanie. “Lalka” oburzyła widzów
Inną narrację wybrał Netflix. Od chwili startu promocji głośnego serialu jego twórcy zaznaczali, że ich “Lalka” będzie diametralnie różna od tej filmowej i książkowej. W zapowiedziach rzadziej niż słowo “adaptacja” pojawiało się “reinterpretacja”. Sposób komunikacji z widzami, marketing, nawet plakaty – tygodnie poprzedzające premierę “Lalki” Netfliksa miały przygotować odbiorców na podróż, która tekst Prusa traktuje jak punkt wyjściowy do opowiedzenia nieco innej historii.
Mimo jasnych zapowiedzi i wyraźnych intencji twórców, “Lalka” Netfliksa wśród wielu widzów wywołała oburzenie. “Prus się przewraca w grobie” – piszą fani powieści. Największe kontrowersje wzbudzają wśród oglądających wszechobecne wulgaryzmy. Część widzów była w stanie przełknąć dopisane wątki, inne postawienie akcentów, a nawet spore zmiany w charakterach najważniejszych postaci z książki. Jednak przekleństwa w ustach arystokracji okazały się nie do przejścia. Zresztą jak większość zmian, które nie są wierne pokazanej na ekranie epoce.
Dziennikarz i pisarz Jerzy Sosnowski podkreśla, że “żeby rozmawiać czy igrać z arcydziełami, trzeba mieć do tego kompetencje”. Wytyka twórcom, że Orzeszkowa nie rezydowała w trakcie trwania akcji serialu w Warszawie, a kobiety w ciąży nie uczestniczyły w wystawnych balach. “Kobieta, która wkrótce ma zostać matką, nie powinna wychodzić w dzień na ulicę i bywać w świecie. Tylko w rodzinnem kole przyjąć może zaproszenie na obiad; obowiązkiem jej wstrzymać się od uczęszczania do teatru, oddawania wizyt i ukazywania się na przechadzkach publicznych” – można przeczytać w wydanym w 1876 roku poradniku “Zwyczaje towarzyskie (Le savoir – vivre) w ważniejszych okolicznościach życia przyjęte, według dzieł francuskich spisane”.
Sosnowski zauważa też, że pojedynki były zakazane i odbywały się na uboczu, a kobiety zgodnie z kodeksem honorowym nie mogły ich oglądać. Dziennikarz odniósł się także do wulgaryzmów w “Lalce”. Zauważył, że przez ich nadmiar “zaciera się różnica w sposobie zachowania ludu i arystokracji”.
Czy “Lalka” Netfliksa to profanacja Prusa?
Na Filmwebie netfliksowa “Lalka” uzyskała średnią ocen 5,8 gwiazdek. Aż 14 procent głosujących wystawiło serialowi “jedynkę”. “Żenująca”, “profanacja”, “bezduszna chała” – piszą oburzeni widzowie. Trudno jednak powiedzieć, co dokładnie powoduje tak skrajne reakcje i wyraźną złość u widzów. W serialu Maślony ważnym wątkiem jest emancypacja kobiet, która mogła wywołać negatywne emocje u przeciwników feminizmu. Zawiedzeni serialem mogą być też książkowi puryści, którzy mimo zapowiedzi nie byli gotowi na aż tak duże zmiany w fabule.
W zarzutach wobec dzieła Maślony powtarza się chęć zarobku na tytule Prusa, który z Prusem nie ma wiele wspólnego.Jednak tam, gdzie jedni widzą zupełne odejście od książki, inni zauważają po prostu jej reinterpretację. “Netfliksowa ‘Lalka’ nie jest dokładnie ani ekranizacją powieści Bolesława Prusa, ani jej uwspółcześnioną wersją. To serial opowiadający na nowo o Stanisławie Wokulskim i Izabeli Łęckiej w tych samych dekoracjach, ale z innym ‘zeitgeistem’. Mamy tu zestaw mniej więcej tych samych postaci, akcja i realia społeczne pozostają podobne do oryginału, ale wszystko, co się dzieje, a nawet to, jak nasi bohaterowie mówią, jest na wskroś nowoczesne – choć ‘epokizowane'”. – pisze Justyna Bryczkowska z Gazeta.pl.
Zawiedzeni widzowie zadają sobie jednak pytanie, czy skoro zmian względem materiału źródłowego było tak wiele, uczciwym jest posługiwanie się tytułem “Lalka”, który, ich zdaniem, ma w przypadku produkcji Netfliksa jedynie znaczenie marketingowe. Powracający wątek skomentował w swoich mediach społecznościowych pisarz Jakub Ćwiek.
Autor podaje przykład znanych na całym świecie dzieł literackich jak: “Opowieść wigilijna”, “Oliver Twist”, “Trzej muszkieterowie” i “Hrabia Monte Christo“. Podkreśla, że każdy z tekstów doczekał się kilkudziesięciu ekranowych interpretacji ze względu na swoją popularność i wagę kulturową. “Czy nie zdarzało się w nich na przykład dopisywanie do nich wątków, usuwanie ich, sklejanie, dostosowanie do czasów, zmiana nastroju etc. — jak to ma miejsce w ‘Lalce’Maślony? Przecież Ebenezer Scrooge znęcał się finansowo nawet nad Kermitem żabą!” – zauważa pisarz.
Zdaniem autora domena publiczna służy również temu, by znane dzieła przetwarzać, bawić się nimi i o nich stale dyskutować. “Nie bezcześci to dzieła wyjściowego, bo żadna ekranizacja czy ogółem adaptacja nie ma takiej mocy! Książka i film na jej podstawie to dzieła osobne, nawet jeśli jedno wynika z oparcia o drugie” – zaznacza.
30 września do kin trafi filmowa “Lalka”, jednak trudno się łudzić, że produkcja Macieja Kawalskiego pogodzi polskich widzów. “Lalka” Netfliksa dla wielu jest zbyt wywrotowa, filmową wielu uzna za zbędną, bo wniesie do polskiego kina zbyt mało nowego. Przecież wierne ekranizacje Prusa już mamy, w postaci produkcji Hasa i serialu z Kamasem i Braunek.
Gorzką refleksją na temat “Lalkaheimera” podzielił się Jan Englert, który w 1977 roku w “Lalce” zagrał Mraczewskiego. Chociaż aktor znalazł się w obsadzie także produkcji Kawalskiego, nie jest entuzjastą żadnej nowej wersji klasyka. “To, że się w tej chwili rzucamy na tytuły już zrealizowane, od zawsze towarzyszy filmowi. W Hollywood też robili ‘Siedmiu samurajów’. To kiedyś odniosło sukces finansowy i rokuje sukces ponowny. Jest w tej chwili realizowane nie ze względu na jakość, tylko na ilość. Ilość wygrywa z jakością i koniec. Chodzi o pieniądze, widzów i oglądalność itd. Jakość ma drugorzędne znaczenie” – podkreśla aktor cytowany przez Onet.
- lalka
- polski serial
- serial

Cytat dnia. Joanna Koroniewska: Chrzty, śluby często odbywają się dla świętego spokoju, bo…
Netflix posunął się za daleko? “Lalka” oburza: “profanacja”, “chała”
Wrzesień miesiącem profilaktyki. Nie okładaj zdrowia na jutroOGŁOSZENIE PŁATNE- <img src="https://bi.im-g.pl/im/63/80/1f/z33032291H,Oscary—przygotowania.jpg" alt="Oscary 2027. Polski kandydat wybrany!” loading=”lazy”>
Oscary 2027. Polski kandydat wybrany! 
Czekaliśmy ponad dekadę. Filmowy rekord wszech czasów pobity
- 12:52
Kontrowersyjny serial Netfliksa wrócił. “Upokarzające” - 09:50
ORLEN Mecenasem Muzeum POLINMATERIAŁ PROMOCYJNY PR - 07:22
Mroczna historia dwóch sióstr z “The Silent Twins” wydarzyła się naprawdę - 07:00
Quiz copiątkowy prawda/fałsz. Te fakty powinien znać każdy! - 16:10
Legendarny serial powraca po 20 latach. Jest już pierwsza zapowiedź
Source: kultura.gazeta.pl
