Dzięki ‘Czarnym chmurom’ na ulicy rozpoznają go do dziś. Mówił, że z aktorstwa ‘wyleczyło’ go SB
Magdalena Polska17 września 2026, 10:12
Fani “Czarnych chmur” do dziś pamiętają jego twarz, choć od premiery serialu minęło ponad pół wieku. Maciej Rayzacher w pewnym momencie jednak zniknął z ekranów na długie lata.
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google
“Czarne chmury” w reżyserii Andrzeja Konica zadebiutowały w 1973 roku i natychmiast podbiły serca widzów. Do dziś widzowie chętnie wracają do produkcji dostępnej w TVP VOD. Pierwsza taka produkcja z nurtu płaszcza i szpady w polskiej telewizji dała rozpoznawalność takim aktorom jak Leonard Pietraszak, Elżbieta Starostecka czy Stanisław Niwiński. Popularność dzięki “Czarnym chmurom” zyskał też Maciej Rayzacher.
Zobacz wideoPrzypadkowe sceny filmowe, które stały się kultowe i które zna cały świat – czy znasz je i Ty? [MUSIMY O TYM POGADAĆ]
Grał śmiertelnego wroga pułkownika Dowgirda. Naraził się pani Jadzi
W serialu wcielał się w postać kapitana Knothe. Rola okrutnego i bezwzględnego śmiertelnego wroga głównego bohatera, pułkownika Dowgirda, dała mu rozpoznawalność, ale nie zawsze fani “Czarnych chmur” reagowali pozytywnie. Zdarzały się niezręczne chwile.
– Po emisji serialu, który okazał się olbrzymim hitem, spotykały mnie różne, dość zabawne afronty. Doszło nawet do tego, że w sklepiku, gdzie codziennie kupowałem świeże mleko, pani Jadzia nie chciała mi go sprzedać, bo ścigałem jej ukochanego pułkownika Dowgirda – żartował. Zanim jednak trafił do obsady serialu, pojawił się w kilku innych kultowych i znanych produkcjach.
Maciej Rayzacher zniknął z ekranów na kilkanaście lat. Z aktorstwa “wyleczyła” go Służba Bezpieczeństwa
Maciej Rayzacher debiutował w 1959 roku w filmie “Lunatycy”. Trzy lata później skończył łódzką filmówkę. Po studiach wrócił do rodzinnej Warszawy. W latach 60. i 70. pracował w stołecznych teatrach, występował także w filmach i serialach jak “Stawka większa niż życie”, “Kolumbowie”, “Zaraza” czy “Dom”.
Trzy lata po występie w “Czarnych chmurach” dołączył do Komitetu Obrony Robotników. Zaangażowanie w działalność opozycyjną w okresie PRL miało swoje konsekwencje dla jego kariery. – Z aktorstwa skutecznie “wyleczyła” mnie pewna instytucja o nazwie Służba Bezpieczeństwa – opowiadał na łamach “Życia na Gorąco”.
Jak wspominał, zablokowano mu dostęp nie tylko do ról w filmach i telewizji, lecz także w teatrze. W czasie stanu wojennego był internowany, po 1983 r. występował jeszcze w kilku produkcjach. W końcu karierę aktorską porzucił na rzecz działalności społecznej, był m.in. radnym dzielnicowym na warszawskiej Ochocie. Do grania powrócił w 2009 roku, po 19 latach przerwy. Wystąpił w serialu “Popiełuszko. Wolność jest w nas”, w 2017 roku zagrał w filmie “Wyklęty”.
Maciej Rayzacher ma dziś 86 lat. Choć od premiery “Czarnych chmur” minęło już ponad 50 lat, fani wciąż potrafią rozpoznać go na ulicy, choć niektórzy zastanawiają się, skąd kojarzą jego twarz. – Trochę mnie to dziwi, bo przecież teraz wyglądam inaczej. Mój bohater to postać jednoznacznie negatywna, wulgarny typ, słowem: czarny charakter, stąd chyba łatwiej go było zapamiętać – żartował w jednym z wywiadów.
- prl
- czarne chmury
- aktor
- <img src="https://bi.im-g.pl/im/57/7b/1f/z33010519H.jpg" alt='Świat ocenił nowy film Holoubka. Padły mocne zarzuty: “Zabawa w piaskownicy”‘ loading=”lazy”>
Świat ocenił nowy film Holoubka. Padły mocne zarzuty: “Zabawa w piaskownicy” 
Nowicki o podziałach Polaków. “W religii i naszym Kościele upatruję…”- W “Czarnych chmurach” był kapitanem Knothe. “Spotykały mnie afronty”

W wieku 21 lat wyszła za znanego muzyka. “Wolę spokojne życie niż sławę”
Co twórcy Netfliksa wyrzucili z “Lalki”? Dla wielu to będzie herezja
- 17:33
Czekaliśmy ponad dekadę. Filmowy rekord wszech czasów pobity - 16:10
“Prison Break” powraca po latach. Wiadomo już, kto zagra główną rolę - 07:00
Quiz. Tylko kozak odpowie na te 11 pytań. Wynik 6/11 to już duży sukces! - 06:20
Pokażą polski horror w USA. Takiego filmu jeszcze nie było - 05:22
Gajos o karierze. “Bałem się, że to koniec. Zawodowa śmierć. A ja…”
Source: kultura.gazeta.pl
