
Stanisław Szelc na zdj. z 2005 r. (fot. TVP/Jan Bogacz)/PAP
Kultowe audycje, których współtwórcą był Stanisław Szelc
Stanisław Szelc urodził się w 1943 r. w Prochładnym, w ówczesnej Kazachskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej. Urodziłem się w kołchozie Krasnaja Zwiezda jako niemowlę niewładające rękami i nogami i ślepe. Widocznie nie chciałem patrzeć na osiągnięcia Kraju Rad. Ale przyszła szamanka kirgiska i mnie odczarowała– wspominał w wywiadzie dla RMF Classic.
Stanisław Szelc przez wiele lat był członkiem Kabaretu Elita. Szerokiej publiczności dał się poznać jako współtwórca legendarnego programu radiowego „Studio 202”. Występował m.in. w słuchowisku „Rycerze”, które w humorystyczny sposób nawiązywało do trylogii Henryka Sienkiewicza.Grał też w cyklu „Z pamiętnika młodej lekarki”.
Szelc był również autorem serii skeczy radiowych „Chłop i baba”.
Szelc miał też na swoim koncie epizod teleturniejowy. Wraz z innymi członkami Kabaretu Elitaprowadził program o czasach PRL-u – „Tele Peerele”.Był też gospodarzem audycji „Ludzie listy piszą” w TVP Polonia.
Stanisław Szelc został odznaczony Srebrnym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” orazZłotą Odznaką Honorową Wrocławia.
„Byłem regularnie wyrzucany ze studiów”
W rozmowie z Arturem Andrusem dla RMF Classic Stanisław Szelc wspominał, że kiedyś myślał o karierze fryzjera. Próbował też swoich sił na egzaminach do szkoły teatralnej w Łodzi, ale nie został przyjęty i ostatecznie trafił na polonistykę.
Polonistykę skończyłem po 10 latach, bo co jakiś czas byłem regularnie wyrzucany ze studiów. I słusznie, ponieważ się nie uczyłem, tylko się obijałem w Teatrze Kalambur – przyznał gość audycji NieDoMówienia.

Rozmowa Artura Andrusa ze Stanisławem Szelcem
Czas: 47:35
Szelc wspominał też w RMF Classic swoją współpracę z Andrzejem Waligórskim w ramach „Studia 202”. Podkreślał, że był on fenomenalnym, tolerancyjnym do bólu szefem.
Zostawiał pełną absolutnie swobodę twórczości. W nic się nie wtrącał i zaciekle bronił studia przed zakusami kierownictwa radia czy cenzury. Można powiedzieć, że cenzura nas szanowała – opowiadał Szelc.
Artur Andrus pytał też Stanisława Szelca o okres, gdy był współlokatorem wybitnego aktora – Edwarda Linde-Lubaszenki.
Mieszkałem prawie cztery lata z Edkiem. To był okres bezprzykładnego picia wódki. Czas w ogóle był taki w Polsce, że w Klubie Związków Twórczych było rozpasane pijaństwo. Nigdy nie wiedziałeś, czy pijesz z artystą, czy z bokserem, czy z oficerem Służb Bezpieczeństwa – mówił satyryk w RMF Classic.
„Kolana mi drżały”. Szelc o dołączeniu do Kabaretu Elita
Szelc przyznał w rozmowie z Arturem Andrusem, że do Kabaretu Elita dołączył, gdy jego rodzina była w trudnej sytuacji finansowej. Stracił wtedy pracę w radiu, a jego żona była na urlopie macierzyńskim.
Zostałem na lodzie. Nie mieliśmy z czego żyć… Pierwszy występ był w Brzegu Dolnym, skąd pochodzi Tadek Drozda. Miałem taką trzęsionę, bo na scenie Jan Kaczmarek, Jerzy Skoczylas, Leszek Niedzielski, Włodek Plaskota, Andrzej Waligórski i ja, biedny wyrzutek – opowiadał satyryk. Pamiętam, że kolana mi drżały jak dziewicy w koszarach ułanów petersburskich. Było to udane i już mnie zaklepali– dodał.
„Niezwykle ciepły w kontaktach gość”. Zdrojewski wspomina Szelca
Swoje wspomnienie dotyczące Szelca opublikował w mediach społecznościowych były prezydent Wrocławia Bogdan Zdrojewski.
„Stanisław Szelc to postać kluczowa dla rozmaitych aktywności przede wszystkim satyrycznych, ale to też niezwykle ciepły w kontaktach gość, choć przeważnie bardzo powściągliwy. Ostatnią rozmowę pamiętam dobrze. Było ciepło, a p. Stanisław z grupką seniorów siedział w „Literatce” na wrocławskim rynku. Jak zwykle bardziej słuchał, niż mówił. Częściej pytał, niż odpowiadał. Bardzo wrażliwy (choć wrażenie sprawiał przeważnie odwrotne)” – napisał.
https://www.facebook.com/photo/
„To dla mnie zaszczyt, że mogłem poznać Pana Stanisława. Wielokrotne spotkania, w tym te w ulubionej „Literatce”, były zawsze wyjątkowe. Dziękuję za wszystko. Wrocław już nigdy taki sam bez Pana nie będzie. Będzie natomiast pamiętał i tęsknił” – zapewnił, wspominając satyryka, Jacek Sutryk – prezydent stolicy Dolnego Śląska.
Tagi:Wrocławkabaret
chcesz widzieć więcej artykułów od RMF24?
dodaj w Google
Source: www.rmf24.pl

