‘Parówki z kota, chwasty i trabanty’. Taką Polskę pokazali na Netfliksie
Justyna Bryczkowska5 października 2026, 14:04
W 2007 roku Mirosław Zbrojewicz, Krzysztof Kiernsznowski i Andrzej Szopa zagrali w duńskiej komedii akcji “Czarna Madonna”, którą obejrzeć można na Netfliksie. Część akcji rozgrywa się w Polsce, a zdjęcia naprawdę kręcono w Świnoujściu. Sęk w tym, że sposób przedstawienia naszego kraju jest w tym filmie bardzo przerysowany, często absurdalny. Można nawet uznać, że stereotypowy i prześmiewczy. Niektórzy z widzów są poirytowani.
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google
Intryga bierze się w “Czarnej Madonnie” z tego, że kolekcjoner sztuki z rosyjskiej mafii zleca duńskiemu złodziejowi kradzież ikony Matki Boskiej Częstochowskiej. Kurtowi (Morten Grunwald) nie brakuje doświadczenia, ale ma raczej pecha do policji. Wykrada słynny obraz z polskiego transportu (bo “Czarna Madonna” jako depozyt z Muzeum Narodowego jest przewożona oczywiście dostawczym vanem z innymi dziełami sztuki), ale natyka się na funkcjonariuszy w środku akcji. Musi uciekać i dla zmylenia śladów podczas pościgu bezcenną ikonę wysyła pocztą córce, Marii (Tuva Novotny). Tak, to bardzo wygodne, że miał akurat przy sobie zaadresowaną kopertę w odpowiednim rozmiarze – przed napadem pisał do dziecka akurat list.
Polska tak naprawdę wygląda oczami Duńczyków? Film na Netfliksie oburza widzów
Kurt oczywiście nie był wzorowym ojcem, więc Maria niekoniecznie ma ochotę mu pomagać. W międzyczasie sprawy się komplikują, bo zniecierpliwieni zleceniodawcy najpierw Kurta porywają, a potem wywożą do Polski. Tymczasem jego śladami podąża policjant Gustav (Anders Berthelsen), który chce Czarną Madonnę odzyskać z rąk złodziei. Obrazu też chcą pozostali uczestnicy napadu, którzy działają niezależnie od rosyjskiej mafii.
Tymczasem Maria staje przed trudnym wyborem. Oddać dzieło policji, czy zachować lojalność wobec ojca? Sprawy komplikują się na tyle, żeśladami porwanego Kurta Maria i Gustav trafiają do Polski. Po palcach depczą im dwaj gangsterzy z Danii i rosyjska mafia.
Poza tym, że zdjęcia do filmu powstały w Svendborgu na duńskiej wyspie Fionia oraz w Świnoujściu, to polskich akcentów w filmie naprawdę nie brakuje. Dialogi w naszym języku pojawiają się w już pierwszych scenach, np. podczas napadu na konwój i kradzieży słynnej ikony. “Ta Madonna jest tak znana w Polsce, jak Mona Lisa we Francji. Przyozdobiona jest złotem płatkowym. Stosowali białka jaj, by się trzymało. Obrzydliwe” – wyczytuje z książki jeden z gangsterów informacje na temat skradzionej ikony Matki Boskiej Częstochowskiej.
Andrzej Szopa wciela się np. w bandziora Igora K., który zlecił napad i pojawia się już na początku filmu. Wykrzykuje swoje kwestie to po rosyjsku, to po polsku, a w ramach kostiumu typowego wschodniego bandziora ma na sobie błyszczące atłasowe koszule i spodnie, nie brakuje też złotej biżuterii.
Dodajmy, że główni bohaterowie płyną do Świnoujścia polskim promem, więc w tle słychać komunikaty w naszym języku. Sam port w Polsce wygląda nienajgorzej.Robi się jednak mniej dekoracyjnie, kiedy pojawia się na ekranie Mirosław Zbrojewicz. On gra rzezimieszka imieniem Kuntz – to bliski współpracownik rosyjskiej mafii. Obraca się więc w przestępczych kręgach, w których niekoniecznie wszyscy mówią po polsku – nawet w Polsce.
Maria i Gustav w pierwszej kolejności trafiają na polski bazar pełen pokracznych stoisk, przy których handlują babulki w chustach i panowie w gumiakach. W tle dodatkowo przygrywa akordeon, widzimy też malowniczo stojącego w tle trabanta. Nielepiej jest, kiedy Maria i Gustav dojeżdżają skradzionym w ogólnym zamieszaniu BMW na zdezelowaną stację benzynową. To dwa nędzne dystrybutory postawione obok śmietników na tyle jakiegoś magazynu. Ale można było tam kupić hot dogi!
Niemniej Gustav sugeruje, że parówka smakuje, jakby była zrobiona z kota. Wie, jak smakuje kot, bo kiedyś zjadł jego smażone mięso – przynajmniej tak opowiada Marii.
Potem mamy scenę pościgu i kraksy na sielskiej łące ze stawem obok. Ofiarą zderzenia pada tam Bogu ducha winna czarno-biała krowa. Maria i Gustav z miejsca wypadku uciekają na piechotę wzdłuż drogi porośniętej malowniczymi drzewami. Docierają na drugą stację benzynową, która jest jeszcze bardziej malowniczo zdezelowana niż ta pierwsza. Widzimy tam szyld poczty, przybrudzone logo Żabki, skrzynki z piwem Tyskie oraz Bosman i trochę butelek wody mineralnej Żywiec. Wzdłuż ceglanej ściany poustawiane są rowery typu składak, beczki z typową dla polskiego biznesu nazwą Tedex i trochę palet. W tle majaczy kontener ze starymi rurami. Ot, Polska jak malowana.
Trafiamy w tej samej scenie też na granego przez Krzysztofa Kiersznowskiego pilota imieniem Bruno. Z papierosem w ustach nalewa z dystrybutora paliwo do kanistrów. Jak się okazuje, potrzebuje ich do swojego małego pasażerskiego samolotu. Jest przyjazny i od ręki zgadza się zagadujących go po angielsku przybyszów podwieźć. Już mniejsza o to, że za sterami wciąga jakiś biały proszek i traci przytomność.
Kolejna pocztówka z Polski to pełny hangarów portowy zaułek. Jest tam oczywiście ciemno, a Maria i Gustav zupełnym przypadkiem trafiają na grupę przyjaznych Romów, którzy rozbili tętniący życiem obóz w jednej z hal. Mylą Gustava z duńskim piosenkarzem Stigiem Rossenem i postanawiają parze przybyszów pomóc. Dlatego teżMaria kończy ubrana w kostium rodem z występów zespołu Mazowsze.W tych scenach mamy radosną mieszkankę różnych języków: duńskiego, angielskiego, polskiego, rosyjskiego i romskiego.
Widać, że ekipa kręciła głównie na terenach postindustrialnych, co też wpasowuje się w absurdalną fabułę filmu. Niemniej bardziej wrażliwi widzowie mogą poczuć się urażeni sposobem przedstawienia Polski.
Co widzowie sądzą o “Czarnej Madonnie”? Duńczycy i Polacy podzieleni
Zacznijmy od tego, że duńscy widzowie mają sporo negatywnych uwag na temat komedii. “Jeśli jest jedna osoba w Danii, która robi filmy najgorsze z okropnych, to musi być Lasse Spang Olsen. Naprawdę wie, jak zmarnować pieniądze podatników” – czytamy umieszczoną niedługo po premierze opinię na temat filmu “Czarna Madonna” na stronie IMDb.Tekst zaopatrzony jest w tytuł “Ten reżyser powinien szybko przejść na emeryturę” i wygląda na to, że napisał go ktoś dobrze zaznajomiony z duńskim rynkiem filmowym.
“Kręci cały czas od nowa ten sam film i myśli, że jest dobrym reżyserem. Zostaw komedie akcji Amerykanom: mają pieniądze i o niebo lepszych scenarzystów. Nawet najgorszy amerykański film jest o niebo lepszy niż ten” – przekonywał jeszcze w 2007 roku użytkownik bazy Stfa-1. “To absolutna zagadka, jakim cudem Duński Instytut Filmowy dał temu gościowi szansę na robienie filmów. Ktoś powinien zostać zwolniony za to, że daje zielone światło na takie produkcje” – kończy oburzony swój wywód zawiedziony widz.
“Wszyscy najlepsi duńscy aktorzy nie są w stanie uratować tego gniota. Scenariusz jest niedorzeczny, a próbuje być zabawny. To grubymi nićmi szyta amatorszczyzna” – napisał z kolei w 2009 użytkownik IMDb posługujący się nazwą ekranową “lbk”. “Amerykanie potrafią używać głupich dialogów. Lasse Spang Olsen nie. Aż chce się płakać, kiedy się patrzy na naszych czołowych aktorów jak Nicolas Bro, Morten Grunwald i Ole Thestrup, kiedy się poniżają w tym głupim scenariuszu i koszmarnych dialogach” – narzeka dalej. Nie podoba mu się też oklepany motyw “chłopak spotyka dziewczynę”.
“Duńska magia filmowa dała nam takie dzieła jak ‘Migające światła’, ‘Rembrandt’, ‘Zieloni rzeźnicy’ czy ‘Jabłka Adama’, w których występują niemal ci sami aktorzy. Lepiej poświęcić swój cenny czas na te arcydzieła. W porównaniu z nimi ‘Czarna Madonna’ jest po prostu żenująca” – podkreśla dobitnie autor lub autorka wpisu.
Nie wszyscy są aż tak oburzeni. Inni użytkownicy wskazują, że scenariusz w dużej mierze przypomina schematami to, co się dzieje w serii “Gang Olsena” i jako taka komedia “Czarna Madonna” jest ich zdaniem przyjemną rozrywką.
Dzięki temu, że film dostępny jest na Netfliksie, opinie na temat produkcji mogli wyrazić także polscy widzowie. Na Filmwebie w sekcji komentarzy widać także, że opinie są podzielone. Części z użytkowników duńska komedia nawet przypadła do gustu. “Za polskie wątki oraz Tuvę Novotny daję przerośniętą 8”, “Może nie arcydzieło, ale mi się podobał”, “Taki duński ‘Kiler’ czy inne ‘Vinci’. Da się obejrzeć, choćby po to, żeby się przekonać, jak nas widzą za granicą”, “Świetna komedia” – piszą ci, których nie oburzył sposób przedstawienia Polski w filmie. Tutaj oceny wynosiły mniej więcej 7/10.
Zobacz wideoNazwali go “największym pechowcem w Hollywood”. Wtedy nastąpił przełom
Jest grupa ocen oscylujących w połowie skali. Cztery gwiazdki przyznał użytkownik, który napisał o tej produkcji: “Co się tutaj dzieje. Na swój sposób radosny”. Pięć gwiazdek przyznał autor wypowiedzi “Co tam się działo? Taki rozpi**dol i chaos to tylko Duńczycy w filmach zrobić potrafią”. Kolejna osoba, która oceniła duńską produkcję na 5/10, pisze ironicznie “Jaka ta Polska piękna, prawie jak z Matejki”. Tyle samo punktów przyznała autorka wpisu krytykującego ukazanie naszej ojczyzny na ekranie. “Masakra. Polska w 2007 roku to sami Romowie, trabanty i parówki bez mięsa na stacjach benzynowych (ewentualnie z kota)” – pisze oburzona.
Patriotycznie nastawiony wydaje się także użytkownik, który przyznał filmowi trzy gwiazdki i napisał “Po stronie duńskiej piękne drzewa, a po polskiej tylko chwasty”. Nie patyczkują się już autorzy opinii jednogwiazdkowych. “Myślałem, że polskie komedie sensacyjno-romantyczne dotarły do poziomu dna. Myliłem się. Oglądanie tego gniota wywołuje cierpienie i niepohamowane zniesmaczenie”, “Film nakręcony przez idiotów. Syficzna chała“, “Gang Olsena miał klasę, a to naśladownictwo miesza wszystko w płytkiej kałuży. Obejrzałem ze względu na to, jak przedstawiona jest Polska, poza tym kompletne dno” – czytamy w najbardziej surowych wpisach.
- <img src="https://bi.im-g.pl/im/4e/87/1f/z33059918H.jpg" alt='W kinach padł historyczny rekord. Film zdetronizował nawet “Avatara”‘ loading=”lazy”>
W kinach padł historyczny rekord. Film zdetronizował nawet “Avatara” 
“Najlepszy serial Netfliksa od dawna”. Widzowie i krytycy jednogłośni
Twardoch z “Nike”. Wygrał najważniejszą polską nagrodę literacką- Cytat dnia. Karol Strasburger: Jestem lepszym tatą niż…

Rolnicy zdobyli sławę w TV. Za zdjęcia miały wpadać konkretne kwoty
- 14:04
Zaczyna się od kradzieży Czarnej Madonny. Potem Duńczycy pokazują Polskę - 13:05
Katastrofa zamiast Oscara. To miała być rola życia Cruise’a, jest klapa - 12:10
Oskarżono go o utratę milionów. O sprawiedliwość musiał walczyć w sądzie - 12:03
Szybka Piątka. Od “Pulp Fiction” po starożytną Grecję. Sprawdźmy, ile naprawdę wiesz - 09:11
Republika z najwyższymi spadkami w tabeli. Lider pnie się w górę
Source: kultura.gazeta.pl

