Agata Kulesza w programie ‘Z bliska’. Zabrała głos w sprawie dwóch ekranizacji ‘Lalki’
Dwie “Lalki” w jednym czasie. Agata Kulesza nie gryzła się w język. “Tam jest mało książki”
Katarzyna Świderek21 października 2026, 18:07
Agata Kulesza obejrzała serialową wersję “Lalki” Netflixa i porównała ją z kinową ekranizacją, w której sama wystąpiła. W programie “Z bliska” Małgorzaty Rozenek-Majdan aktorka oceniła zmiany w historii Bolesława Prusa. Nie zabrakło też zaskakujących uwag na temat Izabeli Łęckiej i Stanisława Wokulskiego.
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google
Dwie ekranizacje tej samej powieści, zupełnie inne podejście do bohaterów i pytanie o granice swobody twórczej. Nowe wersje “Lalki” stały się okazją do dyskusji o tym, czy klasykę literatury należy przenosić na ekran możliwie wiernie, czy można opowiedzieć ją na nowo.Agata Kulesza nie miała nic przeciwko odważnym zmianom w fabule. Jednocześnie przyznała, że nie wszystkie zachowania bohaterów Prusa budziły jej sympatię.
Zobacz wideoDwie “Lalki” naraz? Kulesza: Na pewno obejrzę obie
Netflix mocno zmienił historię “Lalki”. Kulesza nie widziała w tym nic złego
Powstanie dwóch ekranizacji “Lalki” niemal w tym samym czasie wzbudziło zainteresowanie widzów. Jedna produkcja została przygotowana z myślą o kinach, druga trafiła na platformę Netflix. Kulesza, która w filmowej wersji wcieliła się w panią Meliton, przyznała, że nie wiedziała, dlaczego oba projekty zaczęto realizować w podobnym okresie. Nie uważała jednak, żeby stanowiło to problem. Wręcz przeciwnie. Aktorka liczyła, że zainteresowanie serialem i filmem zachęci widzów do sięgnięcia po powieść Bolesława Prusa. – Uważam, że to jest wspaniale, dlatego że ludzie obejrzą “Lalkę” na streamingu, później zobaczą “Lalkę” w kinie. A potem być może powiedzą: “A co jest w tej książce? Weźcie, dajcie tę książkę” – powiedziała w rozmowie z Małgorzatą Rozenek-Majdan.
Aktorka odniosła się również do zarzutów dotyczących serialowej adaptacji, która znacznie odbiega od literackiego pierwowzoru. Nie zaprzeczała, że twórcy Netflixa pozwolili sobie na dużą swobodę. Mimo istotnych zmian w fabule Kulesza pozytywnie oceniła serial i nie uważała, że każda ekranizacja musi wiernie odtwarzać książkę. Jej zdaniem znajomość oryginalnej historii może nawet sprawić, że oglądanie nowej interpretacji stanie się ciekawsze. – Tam jest mało książki. Są postacie, tytuł i nazwiska, ale ja bym się tak nie buntowała. Uważam, że jest wspaniała i że nawet fajnie, gdyby znać prawdziwą “Lalkę”, żeby później zobaczyć, gdzie to meandruje. Nie widzę w tym nic złego – stwierdziła.
Izabela Łęcka nie zdobyła sympatii aktorki. Kulesza wytknęła jej jedną cechę
Rozmowa o ekranizacjach szybko przerodziła się w dyskusję o bohaterach powieści. Kulesza zwróciła uwagę na ograniczenia, z jakimi musiały mierzyć się kobiety w czasach przedstawionych przez Prusa. Szczególnie zainteresowało ją to, jak serial Netflixa pokazał przemoc ekonomiczną, fizyczną i klasową. Aktorka zauważyła, że współcześni widzowie potrafią rozpoznać zachowania, które dawniej były uznawane za naturalny element życia społecznego. Zastanawiała się też nad motywacjami Izabeli Łęckiej. Według niej bohaterka mogła darzyć Wokulskiego uczuciem, ale wstydziła się jego pochodzenia i pozycji społecznej. Kulesza uważała, że oczekiwania otoczenia mogły powstrzymywać Izabelę przed pokochaniem człowieka, z którym rzeczywiście chciałaby być.
Nie oznaczało to jednak, że aktorka darzyła Łęcką sympatią. Wręcz przeciwnie. Największe zastrzeżenia Kuleszy budziły brak samodzielności i niewielka sprawczość bohaterki. W rozmowie przyznała, że nie lubi tej postaci, nawet jeśli uwzględni się realia epoki, w której rozgrywała się historia. – Ja tej postaci nie lubię. To znaczy uważam, że jest za mało sprawcza, za mało samodzielna – powiedziała aktorka.
Wokulski też denerwował Kuleszę. W filmie zabrakło jej sceny z Paryża
Krytyczne uwagi nie ominęły również Stanisława Wokulskiego. Kulesza przyznała, że jego romantyczna natura potrafiła ją irytować. Przeszkadzały jej przede wszystkim emocjonalne uniesienia bohatera. Chciałaby zobaczyć w nim więcej zdecydowania i cech, które pozwoliłyby spojrzeć na niego inaczej niż tylko przez pryzmat nieszczęśliwej miłości. Aktorka wskazała nawet konkretny fragment powieści, którego zabrakło jej w kinowej ekranizacji. Chodziło o pobyt Wokulskiego w Paryżu i jego wizyty w domach publicznych. – On mnie trochę denerwuje, tylko on jest taki romantyk. Czasami właśnie taki romantyzm postaci też mnie trochę denerwuje – przyznała gwiazda.
Wyjaśniła, że nie chodziło jej o pochwalanie korzystania z usług kobiet pracujących w domach publicznych. Zależało jej raczej na pokazaniu Wokulskiego jako bardziej złożonego człowieka, który nie ogranicza się wyłącznie do romantycznych uniesień.Mimo tych zastrzeżeń aktorka bardzo dobrze oceniła kinową “Lalkę”, w tym kreacje Marcina Dorocińskiego i Kamili Urzędowskiej. Szczególnie spodobała jej się również Maria Dębska w roli Wąsowskiej. Kulesza uważała, że ta bohaterka mogłaby stworzyć z Wokulskim udany związek. Wniosłaby do jego życia więcej swobody, a on zapewniłby jej spokój i dostatek.
Kulesza zagrała panią Meliton i sama była zaskoczona efektem. Ta rola sprawiła jej ogromną przyjemność
W kinowej ekranizacji “Lalki” Agata Kulesza wcieliła się w panią Meliton, kobietę doskonale znającą zasady funkcjonowania ówczesnego społeczeństwa. Jej bohaterka zajmowała się kojarzeniem par i pomagała organizować relacje, choć sama miała do nich dość cyniczny stosunek. Aktorka opisywała ją jako osobę bystrą, doświadczoną i rozczarowaną życiem. Dostrzegała również jej potrzebę niezależności, która w tamtych czasach nie była dla kobiet czymś oczywistym. Kulesza przyznała, że wyjątkowo polubiła panią Meliton, a oglądając gotowy film, sama uśmiechała się do scen ze swoim udziałem. Było to dla niej nietypowe, ponieważ zazwyczaj nie lubi oglądać siebie na ekranie. – Ja nie lubię siebie oglądać, ale tu oglądałam “Lalkę” i sama się do niej uśmiechałam. Ja ją bardzo lubię, tę panią Meliton – wyznała.
Aktorka z entuzjazmem wspominała również pracę na planie. Szczególną przyjemność sprawiały jej kostiumy, kapelusze, fryzury i jazda dorożką. Opowiadała, że odpowiednio dobrany strój pomagał jej wejść w rolę, ponieważ wpływał na sposób poruszania się i zachowanie. Przyznała też, że komedia jest dla niej wymagającym gatunkiem, dlatego efekt osiągnięty w przypadku pani Meliton sprawił jej tak dużą satysfakcję. Kulesza nie spodziewała się, że grana przez nią bohaterka okaże się aż tak komediowa. Tym bardziej cieszyło ją, że mogła pokazać widzom inną stronę swojego aktorstwa.

Nie zagrał ani słowa, ale… dalej mu płacą. Od ponad 30 lat
Gwiazdor wymienił cztery najlepsze filmy w historii. Padł polski tytuł
Ta alpejska dolina to zimowy pewniak. Śnieg, 86 km tras i atrakcje, które pokochają także rodziny z dziećmiMATERIAŁ PROMOCYJNY- <img src="https://bi.im-g.pl/im/50/8e/1f/z33090640H.jpg" alt='Ceny biletów na koncert Stinga to przesada? “Patologia”‘ loading=”lazy”>
Ceny biletów na koncert Stinga to przesada? “Patologia” 
W Polsce film trafi do kin na 2 dni. W Wielkiej Brytanii chcą go zakazać
- 18:07
Kulesza obejrzała “Lalkę” Netflixa. Tak oceniła zmiany w powieści Prusa - 14:06
Dwa miliony widzów “Lalki”. Polski hit roku nie zwalnia - 12:24
Watykan zakazał tego filmu. Trafi do polskich kin po 55 latach - 09:22
Seryjni mordercy, tajemnice sprzed lat i… polecamy nowe i dobre kryminały - 07:00
Cośrodowy quiz wiedzy dla tęgich głów. Zagnie cię już w 5. pytaniu!
Source: kultura.gazeta.pl

