Jak to się stało, że Agata Kulesza dołączyła do obsady filmowej ekranizacji słynnej powieści Bolesława Prusa? – Z “Lalką”to rzeczywiście wielka przygoda. Zadzwoniła moja agentka, powiedziała, że rola jest nieduża, że jest to pani Meliton. Muszę się przyznać, że nie pamiętałam jej z książki – mówi nam Agata Kulesza. Twórcy na szczęście musieli jej długo namawiać, by wzięła udział w projekcie: – Dowiedziałam się, że Marcin Dorociński gra Wokulskiego i już wtedy nie miałam żadnych wątpliwości, że tę rolę przyjmę – podkreśla aktorka.
Tak wyglądała praca na planie “Lalki”. “Nie było żadnej ściemy”
Może i Agata Kulesza nie pamiętała pani Meliton z lektury “Lalki”, ale recenzenci zgadzają się, że jej interpretacja tej postaci to brawurowy popis jej możliwości. Co sądzi o swojej bohaterce?
– Cieszę się z mojej roli. Jest inna i nieduża, ale z takim przymrużeniem oka, temperamentem, bystrością i poczuciem humoru. Trochę komediowa. Jak wiadomo, specjalizuję się w kobietach w udręce życia, a tutaj spotkało mnie coś innego
– śmieje się Agata Kulesza. –Jeszcze wielki powrót Marka Kondrata na nasze ekrany, coś wspaniałego – podkreśla w rozmowie, której w całości można wysłuchać w poniższym nagraniu:
Zobacz wideoZadzwoniła agentka. Kulesza: Potem usłyszałam, kto gra Wokulskiego
Dlaczego postać grana przez Agatę Kuleszę tak świetnie wypada w filmowej “Lalce”? –Pani Meliton bardzo fajnie opowiada o tamtym świecie, dlatego że musiała go określić Wokulskiemu, by go zrozumiał – tłumaczy aktorka i twierdzi, że w zasadzie wszystko w graniu tej bohaterki sprawiało jej frajdę.
– Byliśmy zadbani, była piękna scenografia, którą fajnie było oglądać, byli nieprawdopodobni partnerzy, były fajne teksty, był naprawdę życzliwy, słuchający i utalentowany reżyser. To się wszystko się składało, więc właściwie mogę się tylko cieszyć – opowiada.
– Ta dbałość o szczegóły – w kostiumie, charakteryzacji, scenografii – była czymś tak ekscytującym! Mam wrażenie, że mieliśmy do czynienia z wykonywaniem tego zawodu w taki sposób, o jakim marzyliśmy, gdy byliśmy mali. Jestem bardzo podekscytowana
– chwali filmowa pani Meliton. O swoich kostiumach opowiada: – Moja suknia nie była oszukana. To znaczy, nie miałam pełnego gorsetu, bo był wszyty do moich żakietów i sznurowany z przodu. Ale całe plecy i cały żakiet były niezwykle dopasowane, uszyte na miarę. Tomek Ossoliński świetnie się na tym zna.Razem z Kasią Lewińską stworzyli niezwykłe te moje suknie. Nie mogłam się doczekać, kiedy będę miała nową. Już nie wspomnę o jakości tych materiałów – wspomina z zachwytem Agata Kulesza.
Kulesza: Nie mogę się doczekać, aż zobaczycie ten film
– To była wielka przyjemność, bo czasami udajemy, że jakiś skaj to skóra. Ale tutaj miałam na sobie piękne wełny, wszystko pięknie uszyte, wykrojone, pasujące do mnie. A kostium jest bardzo ważny w tworzeniu roli, bo czasami może w ogóle ją stworzyć – zaznacza aktorka. – Kostiumy w ogóle nam dużo dały w tym, jak się poruszaliśmy. Kiedy się w nich spotykaliśmy, to patrzyliśmy na siebie i zobaczyliśmy, że jak się ruszamy normalnie, ta nasza niedbałość, to chodzenie w dresach, jak to robi naszą sylwetkę – opisuje wpływ dobrze skrojonego kostiumu filmowego Agata Kulesza.
– Kiedy tylko założyliśmy te piękne ubrania: natychmiast człowiek podniósł głowę, wyprostował się, pierś wypiął do przodu. I to od razu robi człowieka z tamtych czasów. To bardzo fajne. Ale jak się człowiek zajmuje aktorstwem, to wie, że niektórzy aktorzy nawet w ogóle zaczynają od kostiumu, żeby później kreować rolę – zaznacza.
–Będę namawiać, żeby oglądać “Lalkę” na wielkim ekranie, a nie w domu. Kino to jest coś, co powoduje, że człowiek niby ogląda, ale zaczyna czuć zapachy. (…) Będziecie mogli z nami państwo wejść do tego świata, na co serdecznie namawiam. Oglądajcie to w kinie – apeluje Agata Kulesza. “Lalka” na ekranach w całej Polsce od 30 września.
Source: kultura.gazeta.pl

