Jej film zachwycił Jacka Nicholsona. W PRL-u ‘polską Audrey Hepburn’ uznano za wroga
Roksana Pamuła13 września 2026, 09:34
Po niełatwych początkach robiła karierę nie tylko w Polsce, ale i poza krajem. Jedna rola sprawiła jednak, że jej latami budowana reputacja runęła w gruzach. Władze odebrały aktorce paszport i na wiele lat straciła możliwość powrotu do ojczyzny.
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google
Anna Prucnal przyszła na świat 1 stycznia 1940 roku w Warszawie jako córka Wiktorii i Jana. Jej mama zajmowała się domem, a ojciec, z zawodu lekarz, działał w ruchu oporu i zginął, gdy nie miała nawet roku. – Miała mu za złe, że narażał rodzinę – wspominała relację rodziców. Po śmierci głowy rodziny nie wiodło im się najlepiej, dlatego jako nastolatka dorabiała do domowego budżetu udzielaniem lekcji muzyki. Jej największym marzeniem była jednak kariera na scenie, choć poza nią samą nikt nie wierzył, że faktycznie ją zrobi.
Mówili, że na zostanie aktorką nie ma szans. Potem Prucnal okrzyknięto “polską Audrey Hepburn”
Wielu twierdziło, że nie ma za grosz aktorskiego talentu, krytykowano także jej specyficzną urodę. Prucnal była tak zdeterminowana, że za nic miała te opinie. Po pomyślnie ukończonej obowiązkowej edukacji wzięła udział w egzaminach wstępnych do szkoły teatralnej. By zwiększyć swoje szanse, rozpięła bluzkę niemal do pasa.
Eksponowanie wdzięków nie pomogło i indeksu nie otrzymała, ale sprawiło, że zwróciła na siebie uwagę profesora Aleksandra Bardiniego, który polecił jej, by spróbowała w Akademii Muzycznej. Lubiła śpiewać i miała dobry głos, co dostrzegła też komisja, która bez namysłu przyjęła ją w poczet studentów. Potem kształciła się także w berlińskiej Operze Komicznej pod okiem wybitnego reżysera Waltera Felsenteina.
– Byłam taką aktorką, która potrafi wszystko: śpiewa, tańczy, recytuje. Robiłam salto w tył, byłam prawie akrobatką – opowiadała. Do Polski wróciła na początku lat 60. i od razu dołączyła do obsady stołecznego Teatru Wielkiego, w którym była solistką. Oprócz tego występowała w popularnych kabaretach, takich jak Dudek, STS i Pod Egidą, zdobywając coraz większą popularność. Wciąż jednak ciągnęło ją przed kamerę i ten upór sprawił, że w 1961 roku zadebiutowała w krótkometrażowym filmie “Pierwsza balowa <a href="https://kobieta.gazeta.pl/zycie-i-styl/7,197850,32983460,sinsay-ma-sukienke-idealna-na-jesien-midi-w-panterke-znow-bedzie.html#anchorLink” rel=”nofollow noopener” target=”_blank”>sukienka“. Potem zagrała w jeszcze kilku produkcjach, ale największym sukcesem okazała się dla niej “Smarkula” Leonarda Buczkowskiego. To właśnie za sprawą tytułowej roli o “polskiej Audrey Hepburn” głośno zrobiło się nie tylko w kraju, lecz także poza jego granicami.
Zobacz wideoMarieta Żukowska o najtrudniejszym momencie życia: “Prawie umarłam na planie. Myślałam, że to już koniec”
Dla miłości wyprowadziła się z Polski. Przez kontrowersyjną rolę latami nie mogła wrócić
W tym czasie Prucnal była już żoną satyryka i poety Andrzeja Jareckiego, od którego odeszła po zaledwie kilku wspólnie spędzonych latach. Szczęście odnalazła u boku francuskiego reżysera i powieściopisarza Jeana Maillanda, dla którego pod koniec 1970 roku wyprowadziła się do Paryża. Gdy stanęli na ślubnym kobiercu, była już w zaawansowanej ciąży, ich syn urodził się dwa dni po ceremonii.
W stolicy Francji aktorka spełniała się także zawodowo. Występowała w słynnej Olimpii i współpracowała z najwybitniejszymi reżyserami. Polacy chwalili się jej sukcesami, ale po premierze “Sweet Movie” jugosłowiańskiego reżysera Dusana Makavejeva wszystko się zmieniło.W produkcji opowiadającej o wyborach miss, w których nagrodą jest ślub miliarderem, wcieliła się w prowadzącą rozwiązłe życie kapitan statku. Od tamtej pory była “wrogiem PRL-u”.
Moja siostra w Polsce omal nie zemdlała, jak to zobaczyła. Za to Jack Nicholson powiedział, że to jeden z najpiękniejszych filmów, jakie widział
– opowiadała. Została nawet wezwana na dywanik do ambasady,w której żądano, by pisemnie zadeklarowała, że nie identyfikuje się z graną przez siebie postacią. Gdy odmówiła, odebrano jej paszport.
Skandal sprawił, że cenzorzy nie dopuszczali do publikacji żadnych treści, w których była jakakolwiek wzmianka o Prucnal. Początkowo była tym załamana, ale w końcu stanęła na nogi. Zaczęła występować w paryskiej operze i teatrze, a potem regularnie pojawiać się na ekranie. Ojczyznę odwiedziła dopiero w 1989 roku, a niedługo potem zagrała w kultowym “Mieście kobiet” włoskiego mistrza Federico Felliniego. Choć współpraca była dla niej wyzwaniem, ostatecznie zaowocowała piękną rolą i przyjaźnią, która przetrwała dekady.
- <img src="https://bi.im-g.pl/im/d7/7c/1f/z33016791H.jpg" alt='Po "Wikingach" została pustka? Ten serial Netfliksa może ją wypełnić w jeden weekend’ loading=”lazy”>
Po “Wikingach” została pustka? Ten serial Netfliksa może ją wypełnić w jeden weekend 
Nie pozwolą ci spokojnie zasnąć. Top 5 thrillerów psychologicznych
Chcesz zaprosić Bajm? Przy podanej kwocie portfel może zaboleć
Cielecka szczerze o swoich wyborach. “Nie mam poczucia, że…”
Nie ma lepszego festiwalu w Polsce. W tym tłumie czuję się bezpiecznie
- 09:34
“Polska Audrey Hepburn” była wrogiem PRL-u. Wszystko przez jedną rolę - 09:03
Quiz książkowy. Znasz klasykę literatury? Sprawdź, czy poznasz autorów - 05:36
Ochódzki z “Misia” bawił. Poza ekranem Tym potrafił być bezlitośny - 17:07
Quiz o polskich komediach. Pamiętasz “Misia” i “Rejs”? Zawalcz o 13/13 - 14:15
Domówka u Mietka Wajnberga. Wszyscy są zaproszeni
Source: kultura.gazeta.pl
