Jeśli wyreżyserowany przez Roberta Altmana film “M*A*S*H” był hitem, to serial stworzony przez Larry’ego Gelbarta i Gene’a Reynoldsa stał się kulturowym fenomenem. 17 września 1972 roku widzowie zobaczyli jego pierwszy odcinek. Nikt wtedy nie przypuszczał, że 11 lat później finał przyciągnie przed ekrany około 106 milionów widzów – do dziś to rekord.
Serial “M*A*S*H” trwał dłużej niż wojna, o której opowiadał. Akcja została osadzona podczas trwającej trzy lata interwencji amerykańskich wojsk w Korei, a produkcja nadawana była przez 11 sezonów. W tym czasie stale utrzymywała się w pierwszej dziesiątce najpopularniejszych seriali w Ameryce. Do tego zgarnęła 14 statuetek Emmy, a także prestiżową nagrodę Peabody w 1975 roku. Jest ona wręczana za wybitne dokonania w przemyśle rozrywkowym. I faktycznie, takiego serialu nigdy wcześniej nie było.
Zobacz wideoSpędziłam 300 godzin z “Chirurgami”. Czego nas uczą seriale medyczne?
Od czego się zaczęło
Pierwsza była książka Richarda Hookera o mobilnym szpitalu polowym amerykańskiej armii czyli “Mobile Army Surgical Hospital” (w skrócie M*A*S*H). Autor skupił się w niej na trzech chirurgach (Sokole Oko, Traper i Duke), którzy wysłani zostali na wojnę w Korei, ale robią, co mogą, by groza sytuacji nie przejęła kontroli nad ich życiem. Wydawać się może, że są lekkoduchami pogardzającymi wojskowym drylem dla zabawy, ale tak naprawdę w ten sposób buntują się wobec wojny i jej okropieństw. Na podstawie powieści Hookera powstał utrzymany w konwencji groteskowej komedii film w reżyserii Roberta Altmana z 1970 roku. Okazał się niezwykłym przebojem i został uhonorowany Złotą Palmą na 23. Festiwalu Filmowym w Cannes, a także pięcioma nominacjami do Oscara (w tym dla najlepszego filmu i reżysera).
Ktoś pomyślał, że przecież na jednym pełnometrażowym filmie historia wcale nie musi się kończyć. Po kinowym sukcesie antywojennej komedii, producent Gene Reynolds dostał od stacji CBS propozycję stworzenia jego serialowej wersji. To on wciągnął do projektu scenarzystę Larry’ego Gelbarta, a przez lata pracował z nimi Burt Metcalfe. Spojrzeli na materiał źródłowy i razem zrobili z niego coś własnego, choć niepozbawionego uroku kinowego przeboju z Donaldem Sutherlandem (grał w nim kapitana “Sokole Oko”).
Z kinowego oryginału twórcy serialu zachowali pamiętną czołówkę z piosenką “Suicide is Painless”, której tekst napisał 14-letni syn Altmana, Mike. Co ciekawe, w telewizyjnej wersji zagrało kilku tych samych aktorów, co w filmie kinowym. Co najważniejsze: swojej postaci nie porzucił Gary Burghoff, czyli ekranowy Radar, sympatyczny sekretarz jednostki. Poza nim z oryginalnej obsady pojawili się na planie serialu Fred Williamson (kapitan “Dzida” Jones) i oraz G. Wood, odtwórca roli generała Hammonda. Reszta ról została obsadzona na nowo i to doskonale. Alan Alda okazał się wyśmienitym kandydatem do grania Benjamina Franklina “Sokole Oko” Pierce’a. On nie był tylko dobrym następcą Sutherlanda, on tę postać wyniósł na nowy poziom. Nadał jej ludzkiej głębi, sprawił, że stała się dużo bardziej sympatyczna i przystępna, a do tego potrafił wspaniale psocić, kiedy była ku temu okazja. Bo kiedy trzeba było walczyć o życie pacjentów, to robił to jak lew.
Widzowie polubili także Wayne’a Rogersa, wspaniałą w roli major Margaret “Gorące Wargi” Houlihan, prześmiesznego Larry’ego Linville’a (grał niekompetentnego i dość głupiego – a przy tym wrednego – lekarza Franka Burnsa), ujmującego za serce Harry’ego Morgana (pułkownik Potter był najwspanialszy) i udającego niezrównoważonego psychicznie Klingera Jamiego Farra. Nikt tak wspaniale nie wyglądał na obcasach i w dopasowanych sukienkach, jak on. Ciekawostką jest, że w “M*A*S*H-u” gościnnie wystąpili m.in. młodziutki Laurence Fishbourne, Patrick Swayze czy Leslie Nielsen.
Takiego serialu wcześniej nie było. W czym tkwi sekret?
Gene Reynolds nie ograniczył się tylko do roli producenta, był też współscenarzystą, czasem reżyserował poszczególne odcinki. Jego ogromną zaletą było to, że nie bał się improwizować, a do tego pozostawał otwarty na opinie innych członków ekipy, otwarcie zapraszał np. aktorów do pokoju scenarzystów. Między innymi dzięki temu “M*A*S*H” był przełomowy. Grający kapitana Sokole Oko Alan Alda wspominał, że “aktorzy i scenarzyści cały czas ze sobą negocjowali, przekraczali swoje bariery”. Zdaniem aktora dzięki temu wszyscy byli w stanie grać dużo bardziej wiarygodnie. Alda napisał scenariusz do 13 odcinków, a do tego wyreżyserował ich ponad 30, łącznie z tym ostatnim. Jako pierwszy w historii zdobył nagrody Emmy za rolę, reżyserię i scenariusz w tym samym projekcie.
Reynolds, Gelbart i Metcalfe pieczołowicie się przygotowali do pisania serialu: by odpowiednio pokazać realia mobilnego szpitala wojskowego, bardzo dokładnie przepytali chirurgów, którzy w takich jednostkach służyli w Korei. – Możesz mieć najwspanialszych scenarzystów świata, tak jak my, i nigdy nie wpaść na takie pomysły, jakie nam udało się pokazać w serialu dzięki rozmowom z prawdziwymi lekarzami – stwierdził Metcalfe.
Scenarzysta David Pollock wspomina jedną z takich rozmów: Chirurg próbował sobie przypomnieć, kiedy robił operację i powiedział, że to było tego samego dnia, w którym była dostawa jajek. Doszło do tego, że zrobiliśmy cały odcinek o tym, że 4077 dostaje przydział jajek, których wszyscy nie jedli od miesięcy.
Larry i Gene po drugim sezonie pojechali nawet do Korei, żeby zobaczyć prawdziwą jednostkę MASH. – Odkryli wtedy, że niektóre historie, które wymyślili, naprawdę się tam wydarzyły. Tak bardzo dostroiliśmy się do doświadczeń tych ludzi – opowiedział Alan Alda.
– Chirurg Maurice Connolly, który służył podczas koreańskiej wojny w szpitalu 8076, opowiedział nam o przypadku, kiedy pewnego dnia na salę operacyjną trafił północnokoreański żołnierz. Wyjął niespodziewanie granat i wyciągnął z niego zawleczkę. Lekarz złapał za zapalnik, żeby iskra nie mogła odpalić ładunku, a wszyscy, którzy nie operowali padli na kolana, żeby szukać zawleczki, żeby ją z powrotem włożyć. Użyliśmy tej historii – wspominał zmarły w 2024 roku producent Dan Wilcox.
Na czym polegała ta rewolucja?
Ten serial “zmienił przestrzeń, w jakiej operowały sitcomy” – mówi Ryan Lintelman, kurator działu rozrywki w Narodowym Muzeum Amerykańskiej Historii Instytutu Smithsonian. “M*A*S*H” zmienił to, jak telewizyjne seriale komediowe można było pisać i kręcić – przełomowy był np. odcinek nakręcony z perspektywy oczu pacjenta, który nie mógł mówić, czy też epizod imitujący program dokumentalny nakręcony na froncie. Twórcy nie osiedli na laurach, cały czas szukali nowych sposobów opowiadania o ludziach, którzy w obliczu wojny, robią, co mogą, by przed jej koszmarami się jakoś obronić, choć dzień w dzień walczą ze śmiercią i operują setki żołnierzy, którzy nie powinni znaleźć się na froncie.
Fabuła ewoluowała i coraz bardziej zagłębiała się w psychologię postaci, zdaniem ekspertów serial doskonale też uchwycił klimat ruchu antywojennego, który zapanował po amerykańskiej interwencji w Wietnamie. Choć pierwsze sezony nie miały rekordowej oglądalności, to “M*A*S*H” metodycznie zdobywał kolejnych widzów i urósł do rangi serialu kultowego – i to na całym świecie.
Gene Reynolds w wywiadzie z “The Hollywood Reporter” opowiadał: “Widziałem niebezpieczeństwo w sugerowaniu na ekranie, że wojna to tylko zabawa. Chcieliśmy pozostać wrażliwi na horror walki na froncie i wartość pracy wykonywanej przez lekarzy, pielęgniarki i innych funkcjonariuszy”. Alan Alda podkreślił: Chcieliśmy pokazać życie ludzi, których oświadczenia wstrząsnęłyby każdym.
Nigdy wcześniej czegoś takiego w telewizji nie było.
Jak powstawał nowy gatunek
Scenariusz pilotażowego odcinka napisał Larry Gelbart. Scenarzysta Ken Levine, który potem przy serialu z nim pracował, wychwalał talent kolegi: “Larry był Mozartem wśród autorów komediowych. To po prostu przelewało się z jego głowy na ekran, tak jakby mu ktoś to dyktował. Niesamowite”. Alda wypunktował: Używał różnych stylów – dramatu, komedii, burleski, satyry – często w tym samym serialu, a nawet odcinku serialu. To dawało intrygującą kombinację, która była dla mnie niezwykle interesująca.
Scenarzysta Elias Davis dodaje, że Gelbart od samego początku świadomie postanowił zderzać ze sobą wątki dramatyczne ze scenami czysto komediowymi. Pod koniec nadawania serialu do obiegu wprowadzono już oficjalne określenie na nowy gatunek: “dramedy”.
Producent i scenarzysta zarazem Dan Wilcox wspominał: Larry i Gene nie dali się sprowadzić do roli niewolników, którzy zmuszają publiczność do śmiechu w regularnych odstępach czasu. Wierzyli, że można dojść do momentów, które pokażą esencję tego, czym jest wojna. To jedyna komedia, przy której pracowałem, która doprowadziła mnie do płaczu.
Reynolds i Gelbart musieli się ze swoją stacją matką wykłócać: telewizyjni szefowie nalegali, by złagodzić przekaz serialu i zawarty w nim obraz wojny np. nie pokazując nigdy tego, że pacjenci umierają, minimalizując ilość krwi w ujęciach z sali operacyjnej czy dorzucając śmiechy z offu. Reynolds sam wspominał:
Zanim cokolwiek nakręciliśmy, ktoś mi powiedział, że za nic nie możemy kręcić scen w sali operacyjnej, bo kiedy był w kinie na filmie Altmana, właśnie podczas takiego ujęcia wyszły cztery kobiety siedzące w rzędzie przed nim. A ja odpowiedziałem: Tak, ale miliony z nich zostały.
Scenarzysta Dennis Koening wspomina podejście twórców projektu: “Jaki jest sens robienia takiego serialu, jeśli ma wyglądać tak jak każdy inny?” Scenarzysta, reżyser i producent Ken Levine wspominał też w rozmowie z “THR”, że przez lata pracy nad serialem, utrzymywała się taka świecka tradycja: Co tydzień dostawaliśmy taką samą uwagę: Przytnijcie przekleństwa o połowę. Jeśli chcieliśmy mieć osiem razy zwroty takie jak “do cholery”, wpisywaliśmy ich 16 do scenariusza.
Niewiele brakowało, żeby serial po pierwszym sezonie nie został wznowiony, bo oglądalność, choć była przyzwoita, to nie powalała na kolana. Jamie Farr (czyli serialowy Klinger przebierający się w damskie ubrania) wspomina: Podobno ocaliła nas Babe Paley [ówczesna żona założyciela stacji CBS Williama S. Palyea], mówiąc mężowi, że “M*A*S*H” może być klejnotem koronnym sieci. Pod koniec trzeciego sezonu przyszedł do mnie Larry i powiedział: Wiesz co, myślę, że jesteśmy następnym “I Love Lucy” [kultowy amerykański sitcom z lat 50. – przyp. red.].
Jak Alan Alda to zrobił?
Alan Alda łatwego zadania nie miał, bo rolę Sokolego Oka przejął po Donaldzie Sutherlandzie. W jednym z wywiadów aktor opowiedział, że scenariusz serialu dostał, kiedy kręcił film w stanowym więzieniu w Utah: “‘M*A*S*H’ był najlepszym scenariuszem, który kiedykolwiek czytałem w więzieniu. Powiedziałem do swojej żony Arlene: Nie mogę w tym zagrać, bo będą kręcić w Kalifornii, a my żyjemy w New Jersey. Kto wie, to może potrwać cały rok”. Ironia polega na tym, że serial kręcono przez 11 lat, a sam Alda jest bodaj jedynym aktorem, który pojawił się w każdym niemal odcinku.
Medyczny konsultant pracujący przy projekcie opowiadał o zaangażowaniu aktora: “Chciał wiedzieć, jak się czujesz, kiedy musisz komuś powiedzieć, że albo amputujesz mu nogę, albo umrze. Dbał o to, jak Sokole Oko zachowywałby się w takich sytuacjach. Pytał: Co się dzieje w mojej głowie, kiedy nie mogę zatamować krwawienia?
Burghoff stwierdził: “Nigdy nie pracowałem z kimś tak kompletnie oddanym projektowi. Jego kreatywna energia była nieskończona”. Jeff Maxwell wspomina np. to, jak kręcili scenę, w której Sokole Oko dostaje załamania nerwowego, bo codziennie je to samo. “To nieludzkie serwować to samo jedzenie dzień za dniem. Konwencja genewska zakazuje morderstwa na naszych kubkach smakowych. Po prostu nie jestem w stanie codziennie jeść tego samego. Ryba, wątróbka, dzień po dniu. Zjadłem rzekę wątróbki i ocean ryb. Zjadłem tyle ryb, że niedługo wyrosną mi skrzela”, a potem zaczyna krzyczeć na całą stołówkę “Chcemy coś innego” – krzyczał sfrustrowany na widok tego samego, co zawsze dania. Alda wniósł do tej sceny coś więcej, niż miał zapisane w scenariuszu.
“Nie spodziewałem się, że zatańczy na stole. Zapytałem go potem, czy to planował wcześniej, a on przyznał, że nie. Nikt inny nie byłby w stanie tego zrobić” – stwierdził Maxwell.
Nie tylko Alda tak się starał, ekipę “M*A*S*H-a” połączyła wyjątkowa relacja. Loretta Swit w rozmowie z “The Hollywood Reporter” wspominała: Do dziś jestem w stanie odtworzyć w pamięci pokój, w którym spotkaliśmy się po raz pierwszy. Widzę, gdzie wszyscy siedzieli. To był ważny moment w moim życiu. Wszyscy mieli takie świeże, pozytywne i energiczne podejście do projektu i wszyscy zgadzaliśmy się co do tego, co trzeba powiedzieć.
Serial, który zachwyca nowych widzów po latach
Ryan Patrick, jeden z prowadzących podcast “M*A*S*H Matters” tłumaczy, dlaczego serial, który powstał już ponad pół wieku temu, ciągle dobrze się ogląda: Tematy podejmowane przez scenarzystów są uniwersalne i wytrzymują próbę czasu. To idea, by szukać humoru i sposobów na to, żeby sobie poradzić w szalonej sytuacji. Myślę, że to jeden z powodów, dla których dużo ludzi wróciło do oglądania tego serialu podczas pandemii.
Podcast “M*A*S*H Matters” współtworzy z Patrickiem aktor Jeff Maxwell, który w serialu grał służącego na stołówce szeregowego Igora Straminsky’ego. W latach 90. wydał także książkę o produkcji “The Secrets of the M*A*S*H Mess: The Lost Recipes of Private Igor”. Obaj w rozmowie z “Smithsonian Magazine” opowiadają, że często dostają maile od millenialsów, a nawet zetek, którzy serial odkryli dzięki rozlicznym powtórkom w telewizji i na różnych platformach streamingowych. Jedną z takich osób jest millenials Eric White, który serialem zachwycił się tak bardzo, że założył bloga “The M*A*S*H Historian” (https://themashhistorian.com/), a w swoim naukowym eseju o sposobach przedstawiania kobiet w telewizji szczególnie przyjrzał się temu, jak wyglądała ścieżka rozwoju naczelnej pielęgniarki Margaret “Gorące Wargi” Houlihan.
Jak “Gorące Wargi” zmieniła się z żartu w pełnoprawną postać
Jeszcze w filmie Altmana “Gorące Wargi” padała ofiarą mizoginistycznych żartów i psikusów “Sokolego Oka” (wtedy grała ją Sally Kellerman), a poza tym była nadętą i zwyczajnie wredną służbistką. Na przestrzeni serialu percepcja tej postaci zmieniła się drastycznie: z drugoplanowej bohaterki stała się kimś, z kim widzki i widzowie coraz bardziej się utożsamiali i wręcz jej kibicowali.
Margaret przeszła długą drogę: najpierw skutecznie udało się jej wyplątać z romansu ze śmiesznym w swojej pyszałkowatości Frankiem, a potem przejść przez rozwód, by wybić się na niezależność. Przychodzi moment, w którym “Gorące Wargi” w końcu rozumie, że nie potrzebuje męża czy stałego kochanka, żeby być kobietą spełnioną i szczęśliwą, bo może przecież skupić się na swoim rozwoju. Rzecz epokowa jeśli chodzi o telewizję i kino przełomu lat 70. i 80. Wręcz wyprzedzająca swoje czasy o dobrych kilka dekad.
Loretta Swit w rozmowie z “The Hollywood Reporter” opowiedziała: Coraz bardziej mnie męczył wątek związku Margaret i Franka. Ona była bystrą, ambitną i utalentowaną pielęgniarką i nie dało się w nieskończoność ciągnąć relacji z tym wąskoustym cudakiem. Zasugerowałam, żeby wysłać ją do Japonii na jakieś szkolenie i pozwolić jej zakochać się w kimś wojskowym, z kogo naprawdę mogłaby być dumna. Zapytałam: Możecie sobie wyobrazić reakcję Franka? Pewnie wyrwałby drzwi w namiocie ze stołówką. Dokładnie to w serialu zrobił. Poza tym dziabnął mnie skalpelem na sali operacyjnej – wspominała aktorka.
- serial
- alan alda
Source: kultura.gazeta.pl
