– Wysyła mi i się chwali “Komplet, komplet”, a ja minus trzy, kurczę. Nie pamiętam, jaka jest stolica Ekwadoru na przykład – zażartował Marek Kondrat. Tak było naprawdę, nie zmyślamy. Mogą się państwo przekonać, włączając poniższe nagranie z wywiadu przed premierą kinowej”Lalki”:
Zobacz wideoDorociński: Staś kocha Rzeckiego, dla niego zrobiłby wszystko
– To spełnienie marzenia, o które nie prosiłem: że udało mi się zagrać z Markiem Kondratem w “Lalce” Rzeckiego i Wokulskiego – mówi Marcin Dorociński w rozmowie z Gazeta.pl. Trudno zaprzeczyć, że miał ogromne szczęście, ostatecznie Marek Kondrat specjalnie dla tego projektu wrócił do filmu po 16 latach przerwy.
Dorociński: Miałem nadzieję, czytając “Lalkę” na nowo, że im się na koniec jednak uda
– Ja swojego Rzeckiego bardzo lubię, boto jest taka safanduła – mówi z kolei Marek Kondrat w rozmowie z Gazeta.pl i podkreśla jednocześnie, że w filmie wyreżyserowanym przez Macieja Kawalskiego nie brakuje też innych krwistych postaci. Zachwycił się szczególnie jedną z nich: – Wąsowska jest wspaniałą postacią, bardzo namiętną. Nie jest pierwszoplanowa, a wychodzi na pełnokrwistą wspaniałą postać – zachwala wybitny aktor kreację Marii Dębskiej.
– Bardzo lubię Stasia Wokulskiego. (…) Bardzo lubię też Izabelę i myślałem… Miałem taką nadzieję, czytając na nowo, że im się na koniec jednak uda – wyznaje Marcin Dorociński. W jego głosie słychać ogromne emocje, kiedy o Wokulskim opowiada.
– To jest człowiek pracy, który ma wielkie serce. A oni go widzą tylko jako robola jakiegoś – opisuje. – Dorobkiewicz. Myślę, że to mogłoby być słowo, którym byłby Wokulski określany dzisiaj. Tak mogliby go powierzchownie nazywać ludzie, którzy nie mają pojęcia, jaka była jego motywacja. Z biedy, z braku pracy, wykonywał zawód i zdobywał pieniądze, dzięki którym mógł rozbudowywać sklep, ale jednocześnie pomagać innym. I to jest w nim wspaniałe – podkreśla i wskazuje na bezinteresowność Wokulskiego.
Dorociński i Kondrat o nowej “Lalce”: Nie ścigamy się z nikim
Jak budował tę postać? – Starałem się nie myśleć o serialu TVP i Ryszarda Bera, który miałem bardziej pod powiekami niż film Wojciecha Jerzego Hasa. Nie chciałem sobie odświeżać tego serialu, żeby się nie sugerować za bardzo – wyjawia Dorociński.
– Podstawą była książka, którą na nowo przeczytałem, audiobook, którego słuchałem, scenariusz i przede wszystkim rozmowa z reżyserem, Maćkiem Kawalskim, o tym, jak mogę najlepiej zrobić, żeby Staś był współczesny? – tłumaczy cały proces.
Znalazł na to sposób. – Ja tu jestem, więc wsadzę w niego 100 proc. siebie, żeby zawartość cukru w cukrze wynosiła 100 proc. Pomyślałem sobie, że wszystko to – poczucie humoru, dowcip, romantyzm, praca, szacunek, lojalność, odpowiedzialność– chcę, żeby mnie to obchodziło, żebym ja nie musiał o tym opowiadać. Tylko żebyście państwo, jak zobaczycie ten film, tak samo, jak ja teraz, wymieniali, jaki on był – mówi Dorociński o efekcie, jaki chciał osiągnąć. Marek Kondrat do tej listy cech ekranowego Wokulskiego dorzucił jeszcze namiętność.
Kondrat: “Lalka” to opowieść bardzo współczesna
Jak Marek Kondrat podszedł do budowania roli w “Lalce”? – Rzeckiego szukałem w historii jego życia, a zwłaszcza w jej wojskowym rozdziale. W moim wyobrażeniu wojsko w dużym stopniu buduje postać. To są ludzie, że tak powiem, wyprostowani i mający przed sobą do wykonania jakiś strategiczny odcinek. Dla Rzeckiego jest to prowadzenie sklepu, aleta wojskowa przeszłość mu pomaga w tej dyscyplinie. On czuje się odpowiedzialny. On otwiera i zamyka sklep – opowiada w rozmowie z Gazeta.pl aktor.
– Gdybyśmy wzbogacili tę postać Rzeckiego o to całe dossier, które jest w powieści Prusa, to byśmy widzieli, jak wygląda początek jego dnia: mycie się, przygotowanie, odpowiednie ubranie, otwarcie sklepu, przyjmowanie kolejnych spóźnionych subiektów. Odpowiedzialność. To jest coś takiego, co znalazłem w tej postaci. Pomyślałem sobie, że szczątkowo ta wersja Rzeckiego pojawia się w poprzednich wydaniach, więc uznałem, że może tą drogą – tłumaczy swój pomysł.
Rzecki czy Wokulski: który z nich jest większym romantykiem?
Marcin Dorociński uważa, że w Stanisławie Wokulskim mieszają się postawy romantyka i pozytywisty. Marek Kondrat zapytany o to, czy Ignacy Rzecki nie jest przypadkiem z tej dwójki większym romantykiem, stwierdził:
– On jest z innej epoki po prostu. Aczkolwiek w powieści nie dzieli ich taka różnica wieku jak nas prywatnie. Natomiast Rzecki jest przywiązany do tych wartości, które Stanisław bardzo świadomie łamie. Chce się wyzwolić z sidła romantycznego bohatera
– analizuje Kondrat, by ułatwić polskim uczniom w przyszłości pisanie matury z “Lalki”. – Jak sobie uzmysłowimy, drodzy uczniowie, że to się działo przedwczoraj: Te wszystkie Mont-Blanc, “Kordiany”, “Konrady Wallenrody”, “Polska Winkelridem narodów”, to zawsze Polska była jakąś bliżej nieokreśloną masą. A Wokulski zmierza do tego, że człowiek upodmiotowiony, jeden, jest odpowiedzialny za siebie i za swoje środowisko, które buduje – opisuje kontekst, z którego bierze się motywacja głównego bohatera.
Marek Kondrat uważa, że “Lalka” jest bardzo nowoczesna w swoim przesłaniu. Nie ma problemu z tym, by to udowodnić: – Zobaczcie, ile jest odpowiedników dzisiaj w naszej ojczyźnie, która się zmieniła ponad 30 lat temu.To są ludzie, którzy zbudowali ten kraj. To jest 85 proc. polskiego PKB, to są dzisiejszy Wokulscy. Wielu z nich być może podobnie uwikłanych jest w aferę miłosną, nieszczęśliwą oczywiście. Ale przez taką pracę rodzą się następne nieszczęścia w postaci pokolenia, które nie chce już tak samo zasuwać, jak ich ojcowie – analizuje wybitny aktor. Sięgnął też po prywatną historię.
Marek Kondrat dla Gazeta.pl o ojcu. Jego słowa pokazują, jak blisko nas jest “Lalka”
– Zobaczcie, jak to wszystko w czasie się miewa, jak to czyni ten film współczesnym. Mówię tu o swoim ojcu i ostatniej Wigilii, którą z nim odbyłem. Tak sobie patrzyłem na niego, on miał 86 lat, myślę sobie: Boże, jakby takich 80 takich Tadziów siedziało teraz przy tej Wigilii, to byśmy byli przy królu Łokietku. Tak wygląda historia w praktyce – tłumaczy Marek Kondrat w rozmowie z Gazeta.pl.
– Bo jak jest przedstawiana w jakiś obrazach, takich haustach – że chrzest, że coś tam – to ona nas w ten sposób od siebie oddala. Ale de facto, to się wszystko dzieje niedawno. Mój ojciec urodził się w 1908, a w 1889 została wydana ta powieść, czyli niewiele przed jego urodzeniem. To daje i buduje ciągłość dziejów. Z tego musimy sobie zdawać sprawę, to czyni także ten film współczesnym, bez względu na to, czy mamy na sobie kostiumy, czy nie – podkreśla.
Co Marcin Dorociński sądzi o drugim Wokulskim?
Trudno byłoby przy okazji rozmowy z odtwórcą roli Stanisława Wokulskiego nie skorzystać z okazji i nie zapytać, jakie ma odczucia w związku z tym, że mniej więcej w tym samym czasie powstał serial Netfliksa na bazie tej samej powieści.
– Trzeba się skupić na swojej pracy i nie myśleć za bardzo o kimś, tylko po prostu skupić się na sobie. Tak samo, jak nie ma co myśleć za bardzo o tym, co widz sobie pomyśli, tylko trzeba pracować najlepiej, jak się potrafi.
Jestem wielkim fanem Pawła Maślany, jego twórczości, tego, jakim jest facetem. Jestem też wielkim fanem Tomka Schucharda, tego, jakim jest człowiekiem i jakim jest aktorem
– zachwala kolegów po fachu Marcin Dorociński.
– Jestem pod wielkim wrażeniem ich twórczości i mam nadzieję, że jeszcze nieraz będzie nam dane ze sobą pracować. Z Tomkiem miałem przyjemność. To jest po prostu wspaniały facet, więc myślę, że jego Staś będzie wyjątkowy. Będzie pewnie ten serial inny, ale to dobrze, że możemy mieć różne spojrzenia. Dobrze, że oni pokażą inne spojrzenie, my pokażemy inne, a publiczność będzie mogła wyciągnąć swoje wnioski i się wzruszać – słusznie zauważa. Filmowa “Lalka” w kinach już od 30 września.
Source: kultura.gazeta.pl

