
Kadr z filmu „Adam”/ foto: Monolith Films/materiały prasowe
- Film „Adam” w reżyserii Tomka Matuszczaka opowiada o początkach kariery Adama Małysza, jego wewnętrznych zmaganiach oraz kluczowej roli żony Izy w jego życiu i sukcesach.
- Aktorzy podkreślają autentyczność i emocjonalną głębię filmu, a także atmosferę na planie, gdzie panuje dobra energia i wzajemne wsparcie, co przekłada się na wiarygodność przedstawianych postaci.
- Produkcja ukazuje także realia tamtych czasów, trudności i wyzwania sportowe, a także znaczenie Małysza dla polskiej kultury i sportu.
- Najważniejsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24
ADAM I IZA
Przede wszystkim chodzi o to, by pokazać człowieka z krwi i kości. Skupić się na każdej scenie krok po kroku i na emocjach, jakie tam są. Na wewnętrznym konflikcie, na wewnętrznych spięciach, na tym, co czyni nas po prostu ludźmi– mówi w RMF FM Bartłomiej Deklewa, filmowy Adama Małysz. Jak dodaje, to jest historia początków słynnego skoczka i jego mierzenia się z różnymi wyzwaniami, presją i ogromnym stresem.
Byłem wtedy malutki, ale oglądałem Małysza. Mam takie wspomnienia. (…) Razem z moim dziadkiem świętej pamięci, z babcią, z mamą. I to jest niesamowite, jak bardzo to jednoczyło ludzi i jak wszyscy nagle zasiadali razem przy telewizorze i chcieli to przeżywać. I jakie to budziło emocje – mówi nam Deklewa.
Maja Szopa zwraca uwagę na sceny w scenariuszu opisujące relacje i więź bohaterów. To w ogóle jest historia o kryzysie, o tym momencie przełomowym, jakimś krytycznym. (…) Ale też o niezwykłej relacji tej dwójki w tym wszystkim– mówi aktorka.
Gdyby nie Iza, to nie byłoby tych wszystkich skoków – podkreśla Bartłomiej Deklewa.
TRENERÓW DWÓCH
Na pewno nie gramy legendy. Na pewno nie jesteśmy na kolanach– zapewnia Ireneusz Czop, który w filmie „Adam” wciela się w postać byłego szkoleniowca Małysza Pavla Mikeski.
Z dużą uwagą, dużym pietyzmem myślimy o detalach, o których opowiadamy. Bo to jest opowieść o chłopaku, który swoim charakterem, swoimi wyborami wypracował tak niezwykłą pozycję i dał też tak wiele radości nam wszystkim swoimi zwycięstwami. (…) Ta jego postawa wobec życia jest świetna. A więc my opowiadamy taką historię z początku jego drogi, kiedy te wybory i charakter się kształtują, kiedy kręgosłup zaczyna być trochę twardszy, a nie tylko taki miękki, zapatrzony w trofea i pieniądze. Mam nadzieję, że będzie się to podobało– dodaje w rozmowie z RMF FM aktor.
Przypomina też, że to co Adam Małysz robił w tamtych czasach, dawało nam wszystkim poczucie spełnienia, sukcesu i wiary, że można, że chłopak z Wisły może tak skakać. I to w czasach, gdy nie mieliśmy dostępu do takiej technologii, która jest dzisiaj.
Jak patrzę na buty do skoków z tamtych czasów, mówię: „Boże słodki, to oni musieli sobie nieźle poodbijać te nogi”. To były czasy, że nie zawsze było na tę bułkę z bananem – przypomina Ireneusz Czop.
Grający trenera Apoloniusza Tajnera Paweł Koślik zwraca uwagę na fantastyczną atmosferę na planie. Jak czasem oglądam tę obecną drużynę skoczków, jacy to są młodzi ludzie, którzy są bardzo energetyczni… To wszystko jest dobrze dopasowane. No frajda duża z całości– mówi w RMF FM Paweł Koślik. I super ciuchy – dorzuca Ireneusz Czop.
SKUPIEŃ I MATEJA
Robert i Wojtek mają super poczucie humoru. Wnoszą taką zupełnie inną energię do filmu. Gadaliśmy też z młodymi skoczkami o tych postaciach i wiemy, że to są jajcarze, którzy po prostu i rozbawiali całą kadrę, i wnosili taką fajną energię – mówi w RMF FM grający skoczka Roberta Mateję Michał Królikowski.
Odkąd pamiętam, mieliśmy dużo gier komputerowych ze skokami, więc ja się też wychowałem właśnie w tym duchu. Sky Jumping to był klasyk, grany na starych pecetach. I ten film to w pewnym sensie spełnienie marzeń – dodaje Aleksander Buchowiecki, filmowy Wojciech Skupień.
To coś naprawdę niesamowitego być częścią tego, bo faktycznie „małyszomania” ogarnęła nie tylko pokolenie naszych rodziców, ale przeniosła się też na nas. A tuż po Adamie Małyszu był Kamil Stoch, więc cały czas te skoki żyły w naszej świadomości. No i stały się takim sportem narodowym.Więc to jest tradycja, u nas w rodzinie zawsze się te skoki oglądało. To jest już część polskiej kultury, polskiego sportu, polskiego życia po prostu– mówi Królikowski.
To jest przekazywane z pokolenia na pokolenie. I niech tak będzie– dodaje z uśmiechem Buchowiecki.
Source: www.rmf24.pl

