Close Menu
Warsaw.Today
    What's Hot

    Chinese hackers spied on thousands of companies after breaching IT giant ConnectWise

    October 22, 2026

    Nowym Bondem będzie jeden z tych trzech aktorów. Jest czarny koń wyścigu?

    October 22, 2026

    Just in: Delta confirms Medallion status requirements for 2027

    October 22, 2026
    Facebook X (Twitter) Instagram
    Trending
    • Chinese hackers spied on thousands of companies after breaching IT giant ConnectWise
    • Nowym Bondem będzie jeden z tych trzech aktorów. Jest czarny koń wyścigu?
    • Just in: Delta confirms Medallion status requirements for 2027
    • Russia bombards Kyiv with missiles hours after agreeing to resume talks with Ukraine
    • Judge orders Trump deposition in BBC defamation case by 11 December
    • Uber puts all 30,000 employees on ChatGPT Work
    • Gwiazdor na nowych zdjęciach nie przypomina siebie. “Musiałem się zastanowić, kto to”
    • Ruins of the Ferenc József Bridge in Budapest, Hungary
    Facebook X (Twitter) Instagram
    Warsaw.TodayWarsaw.Today
    Demo
    • Home
    • News
    • World
    • Sports
    • Business
    • Culture
    • Politics
    • Travel
    • Technology
    Warsaw.Today
    Home»Culture»“Intuicja podpowiada mi, że warto się badać nawet na to, na co nie planuję umrzeć”
    Culture

    “Intuicja podpowiada mi, że warto się badać nawet na to, na co nie planuję umrzeć”

    Peter NovakBy Peter NovakSeptember 29, 2026No Comments0 Views
    Facebook Twitter Pinterest LinkedIn WhatsApp Reddit Tumblr Email
    "Intuicja podpowiada mi, że warto się badać nawet na to, na co nie planuję umrzeć"
    Share
    Facebook Twitter LinkedIn Pinterest Email

    ‘Zakładałam, że umrę młodo i na raka, ale nie aż tak młodo i nie na tego’

    oprac.Marta Korycka29 września 2026, 12:55
    Jak opowiedzieć o nowotworze bez patosu, a jednocześnie nie uciekać od bólu? W książce “Rok raka” Aleksandra Wysocka zamienia doświadczenie choroby w przejmującą, błyskotliwie napisaną opowieść pełną ironii i czarnego humoru. Publikujemy przedpremierowo fragment książki, która ukaże się 30 września.
    Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google

    We wrześniu trafiam na USG piersi. Na to badanie akurat zawsze bardzo lubiłam chodzić, bo wprawdzie zakładałam, że umrę młodo i na raka, ale nie aż tak młodo i nie na tego. Ani w rodzinie nikt go nie miał, ani badanie genetyczne, które zrobiłam kilka lat wcześniej, nic podejrzanego na tym odcinku nie wykazało. Mimo wszystko intuicja podpowiada mi, że warto się badać nawet na to, na co nie planuję umrzeć.

    Pani przykłada głowicę do mojej prawej piersi. Marszczy brwi. Wykręcam głowę, żeby popatrzeć na czarny ekran upstrzony białymi chmurkami. Przejeżdża kilka razy, dociskając jak na mój gust trochę za mocno. Zaznacza coś i zaczyna mierzyć.

    Zobacz wideoMiesiąc Świadomości Raka Piersi – rozmawiamy o profilaktyce

    – Będzie potrzebna biopsja – mówi w końcu. – Dobrze, że pani do mnie trafiła, bo ja oprócz tego, że robię USG, to jestem ginekologiem-onkologiem – papla, a ja się zastanawiam, czy lekarki kiedyś w końcu się przekonają do feminatywów, i zerkam ukradkiem na zegarek, bo nie chcę się spóźnić na pilates. – Proszę jak najszybciej umówić się na biopsję. Koniecznie gruboigłową. I jeszcze przed biopsją na mammografię.

    – Na mammografię? – protestuję nieśmiało. – A samo USG nie wystarczy? Zawsze słyszałam, że przy mojej budowie USG jest skuteczniejsze, a mammografię to w ogóle dopiero po pięćdziesiątce, a ja mam czterdzieści pięć lat…

    – Zmieniły się zalecenia, teraz od czterdziestego piątego roku życia, a nie od pięćdziesiątego. – Lekarka nie daje się przekonać. – Poza tym te wyniki koniecznie muszą być przed biopsją. Jakby pani nie wiedziała, co dalej, to proszę do mnie wrócić, pokieruję panią – mówi na pożegnanie, a ja dziękuję, kitram w plecaku opis badania i skierowanie i idę jakby nigdy nic na trening.

    Zupełnie się nie przejmuję. Zawsze miałam skłonność do niewielkich torbieli, które pojawiały się i znikały. Ale żeby od razu biopsja? Pani doktor jest chyba trochę nadgorliwa.

    Mimo wszystko następnego ranka dzwonię, żeby umówić się na mammografię. Termin jest na jutro. No i dobrze, chcę jak najszybciej zakończyć rozdział “badania kontrolne 2024”. Znudzone panie w rejestracji sprawiają wrażenie urzędniczek z zapomnianego pokoiku na końcu korytarza, zdziwionych na widok zagubionego petenta.

    – Tyle się nasłuchałam, że to takie nieprzyjemne badanie, że tak strasznie boli, a w sumie to miewałam w życiu gorsze – mówię kilka minut później, ubierając się.

    – Oj tak, tak się wszędzie straszy i potem pacjentki się boją do nas przychodzić – mówi techniczka, która chwilę wcześniej miażdżyła moje piersi w prasie hydraulicznej. – Wysyłamy SMS-y, program jest darmowy, terminy szybkie, a zainteresowanie słabiutkie.

    – A kiedy będzie wynik? – pytam już z ręką na klamce.

    – Przy BI-RADS 5 staramy się, żeby był jak najszybciej – odpowiada z zatroskaną miną, wpatrując się we mnie uważnie.

    Robi się trochę niezręcznie. Jeszcze raz dziękuję, żegnam się, wracam szybko do samochodu i wrzucam w wyszukiwarkę hasło BI-RADS 5.

    “Klasyfikacja BI-RADS określa kategorie zmian. Piątka wskazuje na ponad 95-procentowe prawdopodobieństwo, że rak jest złośliwy…”

    Robi mi się słabo. Z trudem łapię powietrze przez zaciśnięte gardło. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że to może być coś poważnego. I ten BI-RADS, żeby jeszcze pięćdziesiąt, sześćdziesiąt procent, ale dziewięćdziesiąt pięć? I bez pięciu lat studiowania socjologii byłoby dla mnie oczywiste: statystyka nie jest po mojej stronie.

    Łzy płyną mi szerokim strumieniem, z gardła wyrywa się niekontrolowany szloch, a serce wali jak po długim biegu, gdy przebijam się Wisłostradą przez warszawskie korki w stronę Żoliborza. Nie wierzę, że to się dzieje. Przecież nic mnie nie boli, nic nie wyczuwam. Świetnie się czuję (o ile oczywiście nie liczyć tego cholernego kręgosłupa). Kipię energią. Może jak udam, że nic się nie wydarzyło, to samo się wchłonie? Nie, to głupie. Strząsam z siebie tę pokusę. Gdy dojeżdżam do domu, żałuję przez chwilę, że nie mamy w zwyczaju pić mocnych alkoholi – może po setce wódki albo lampce koniaku oddychałoby mi się jakoś łatwiej. Zamiast tego kucam z głową między kolanami, zamykam oczy i biorę kilka głębokich wdechów. Gdy już uspokoję oddech, robię sobie mocną herbatę, odpalam laptopa, wpisuję w wyszukiwarkę “biopsja gruboigłowa nfz” i po kolei dzwonię. Wiem tylko, że nie chcę iść do Centrum Onkologii, pardon, Narodowego Instytutu Onkologii, największego szpitala onkologicznego w Polsce – z całym szacunkiem do specjalistów tam pracujących, ale podczas trzech lat chorowania mojej mamy spędziłam na tamtejszych ciemnych, smutnych korytarzach długie godziny i wiem, że nie jest to moje ulubione miejsce.

    W pierwszym szpitalu z listy w wyszukiwarce robią tylko biopsje cienkoigłowe.

    W drugim – takie, jakich szukam, ale trzeba mieć skierowanie od ich lekarza, co już na początku wydłuża całą zabawę o jakiś miesiąc. Nie chcę czekać.

    W trzecim szpitalu koordynatorka leczenia onkologicznego umawia mnie na termin za dwa tygodnie.

    Dzwoni dzień przed zabiegiem i pyta, czy mogę przyjechać dwie godziny wcześniej. Pewnie, nie ma problemu. Przyjeżdżam, siadam w korytarzu i zaczynam wpadać w panikę. Paweł szuka miejsca parkingowego, więc mogę się spokojnie użalać nad sobą, skupić na najczarniejszych scenariuszach i przełykaniu łez. W pewnym momencie dostrzegam, że po korytarzu kręcą się jacyś ludzie, którzy ewidentnie są tu z mojego powodu. “Czy jest już doktor?”, “Czy to jest ta pacjentka?”, “Czy ktoś już z nią rozmawiał?” – docierają do mnie strzępki rozmów. No pięknie.

    Umieram, to kwestia godzin, tylko nie ma chętnego, żeby mi to powiedzieć. W końcu podchodzi do mnie elegancka blondynka. – Dzień dobry, Urszula Rogala, Studiomed TV. Mam nietypowe pytanie, a zarazem prośbę. Jak pani zapewne wie, październik jest miesiącem świadomości raka piersi. Kręcimy reportaż na ten temat i chcielibyśmy nakręcić pani biopsję. Czy zgodzi się pani?

    Przed oczami staje mi inny materiał, nagrany kilka tygodni wcześniej na oddziale chemioterapii dziennej w Centrum Zdrowia Dziecka na potrzeby fundacji, w której pracuję. Przekazaliśmy szpitalowi gogle do VR, żeby dzieciaki na onkologii lepiej znosiły wkłucia; wirtualna rzeczywistość przenosi je na bajkową wyspę, a dzięki odwróceniu uwagi nie czują bólu i strachu. To się chyba nazywa ironia losu. No cóż, nie mogę się nie zgodzić. Szkoda, że dorosłym nie dają takich gogli.

    Przystojny młody lekarz, który przedstawia się jako Mateusz, zaprasza mnie do gabinetu. Mówi, że czeka mnie biopsja mammotomiczna, i objaśnia, na czym będzie ona polegać. W znieczuleniu miejscowym pobiorą mi fragment zmiany, a jeśli będzie wystarczająco mała, to usuną ją próżniowo w całości. W jej miejscu zostawią znacznik, na wypadek gdybym potrzebowała operacji.

    Zdejmuję koszulkę i stanik i kładę się. Półmrok panujący w sali rozświetlają ekran i lampa skierowana na moją pierś. Widzę pochylonych nade mną dwóch mężczyzn i kobietę. Gość z kamerą stoi gdzieś w nogach. Dostaję zastrzyk ze znieczuleniem i panowie zaczynają grzebać mi w cycku wspierani obsługiwanym przez panią aparatem do USG. Po twarzy ciekną mi łzy.

    – Boli? – niepokoi się przystojny Mateusz.

    – Nie – mamroczę, pociągając nosem.

    – Nerwy, tak?

    – Mhm.

    – Rozumiem. Proszę się nie martwić, wszystko będzie dobrze.

    Mój nowy maleńki lokator zostaje w całości wydłubany, a ja roztrzęsiona, zasmarkana i obandażowana czekam na korytarzu.

    – Czy ma pani jakieś pytania – pyta przystojny Mateusz, gdy w końcu wychodzi do mnie z wypisem i zaleceniami.

    – Co teraz?

    – Teraz czekamy, za jakieś dwa tygodnie, może szybciej, będzie wynik histopatologii. Pani Ania, koordynatorka, będzie dzwonić.

    – A jeśli to faktycznie rak?

    – To będziemy panią leczyć. Zmiana była bardzo mała, wcześnie wykryta, udało nam się ją całą usunąć, to jest dobra wiadomość. Teraz trzeba cierpliwie poczekać.

    Gdy wieczorem wkładam koszulkę od piżamy, dwunastoletnia blond głowa mojej córki pojawia się w niedomkniętych drzwiach łazienki. Zerka na obandażowaną klatkę piersiową, którą niewystarczająco szybko zakrywam, i zaczyna płakać. Przytulam ją mocno.

    – To nic takiego, Kalino – szepczę, próbując przekonać nas obie.

    Moim celem przez te dwa tygodnie czekania na biopsję, a potem kolejne dwa na wynik histopatologii jest nie oszaleć.

    Nora Ephron, amerykańska scenarzystka i reżyserka znana między innymi z komedii “Kiedy Harry poznał Sally”, “Masz wiadomość” i “Bezsenność w Seattle”, wspominała, że kiedy jako dziecko mówiła rodzicom, co ją spotkało, prosili: “A teraz opowiedz to jeszcze raz, tylko tak, żeby było zabawnie”. Z tego narodziło się jej credo: “Jeśli poślizgniesz się na skórce od banana, inni się z ciebie śmieją. Ale gdy opowiadasz komuś, że poślizgnęłaś się na skórce od banana, to ty się śmiejesz”. Mam nadzieję, że z czasem uda mi się wyćwiczyć tę umiejętność, jednak początki są trudne. Więc staram się być zajęta. Wszystko, żeby tylko nie myśleć. Jadę z Kaliną do Gdyni na zdjęcia do serialu, w którym gra niewielką rolę, potem na festiwal podróżniczy, który wspieram organizacyjnie wraz z dziewczynami poznanymi kilka lat wcześniej na warsztatach fotograficznych. Nasza znajomość już dawno wyszła poza fotografię, więc bez oporów zwierzam im się, że chyba mam raka, i przez cały weekend dostaję od nich taką dawkę troski, wsparcia i dobrych słów, że gdy wracam pociągiem z Gdańska do Warszawy, uśmiecham się do siebie: bycie sam na sam z własnymi myślami, od kilku tygodni prowadzące mnie w najciemniejsze rejony mojej świadomości, wreszcie staje się nieco łatwiejsze.

    Telefon w końcu dzwoni.

    – Przyszły wyniki, zapraszam na wizytę do profesora we wtorek.

    – A zdradzi mi pani, na co się szykować? Dobre te wyniki czy może to, że do profesora mam iść, znaczy, że jest źle?

    – Nie, nie, spokojnie, profesor rozmawia ze wszystkimi piersiami. Nic nie umiem powiedzieć, tylko tyle, że wyniki są i że mam panią umówić. Czternasta może być?

    – Oj, ja we wtorek akurat mam biopsję tarczycy, więc nie wiem, czy zdążę na czternastą, bo nie mam pojęcia, ile trwa biopsja bez ekipy telewizyjnej – żartuję, bo w całym tym napięciu ostatnich tygodni na stresowanie się tarczycą nie starczyło mi już emocji. – Da się na później?

    – Przez telefon brzmiała pani najsympatyczniej ze wszystkich pacjentek – usprawiedliwia się z nasłania na mnie ekipy telewizyjnej. – Czternasta trzydzieści będzie okej?

    – Jechać z tobą? – pyta Jola, moja przyjaciółka, której jako pierwszej mówię, co się dzieje.

    – Paweł wziął wolne, także dzięki za propozycję, tym razem pojadę z nim. Ale niewykluczone, że będę miała jeszcze okazję skorzystać z twojego towarzystwa.

    Pod gabinetem siedzi kilka kobiet – młode i stare, z włosami i bez. Rozmawiają cicho, czytają, skrolują telefony. Żadna nie wygląda na zestresowaną. Żadna oprócz mnie.

    – Mogę wejść z mężem? Wie pan, potrzebuję pamięci zewnętrznej.

    – Oczywiście, nie ma problemu – profesor mówi z lekkim obcym akcentem.

    Zdążyłam wyczytać, że pochodzi z Macedonii. Rzuca okiem na leżące przed nim papiery i “patrii” mi głęboko w oczy.

    – Zgodnie z przewidywaniami ma pani złośliwego raka, ale podatnego na leczenie, no i wcześnie wykrytego – oznajmia tonem zwiastującym ekscytującą przygodę, a ja nie wiedzieć czemu, czuję się trochę lepiej, bo przecież by się tak nie cieszył, jakby wiedział, że niedługo umrę. No i dobrze, że wyguglowałam ten BI-RADS, inaczej chyba bym właśnie zemdlała.

    – Pańska żona dożyje setki, prędko się pan od niej nie uwolni – dodaje profesor, uśmiechając się jowialnie do Pawła.

    – O nie! – odpowiadamy zgodnym jęknięciem.

    Dalej padają jakieś nic niemówiące mi określenia. Zrazikowy. Inwazyjny. Luminalny. Słowa profesora docierają do mnie jak przez mgłę. Rozumiem tylko tyle, że czeka mnie operacja oszczędzająca, potem naświetlania i kilka lat zastrzyków w brzuch. Trochę jakby ugryzł mnie wściekły rak.

    – A chemia? – dopytuję drżącym głosem.

    – Nie będzie chemii.

    – Uff, przyjemne się wylosowało – próbuję zażartować, a jednocześnie w mojej głowie szybko powstaje nowa skala i czuję, jak ogromny kamień spada mi z serca: rak, okej, niech będzie. Wszystko, tylko nie chemia.

    – Zapraszam w przyszły wtorek na ósmą rano na konsylium. Proszę się zastanowić, czy nie chce pani usunąć całej piersi, wtedy nie będzie potrzebna radioterapia.

    Z tonu jego głosu wnioskuję, że nie rekomenduje tego rozwiązania. I całe szczęście, bo “usunięcie” nie brzmi jakoś zachęcająco.

    – Pani Ania będzie dzwonić z terminem operacji – dodaje.

    Ze szpitala wychodzimy w milczeniu. Paweł trzyma mnie mocno za rękę. A może to ja jego? Idziemy do pobliskiej kawiarni, zamawiamy kawę i szarlotkę. Siedzimy w ciszy. Nie płaczę. Chyba wyczerpałam limit łez.

    – Przynajmniej nie będzie chemii – powtarzam niczym zaklęcie, dłubiąc widelcem w jabłkowej masie. – Operacja, naświetlania, trzy miesiące i będzie po sprawie.

    Jest piętnasty października. Europejski dzień walki z rakiem piersi. Wszechświat ma przewrotne poczucie humoru.

    • Odrzucił rolę w kultowym filmie. Po 30 latach przyznał: Żałuję
      Odrzucił rolę w kultowym filmie. Po 30 latach przyznał: Żałuję
    • <img src="https://bi.im-g.pl/im/3b/bc/1e/z32228155H,TV-Republika.jpg" alt='Do Republiki trafił z TVP, teraz odchodzi. “Powodów nie będę komentował”‘ loading=”lazy”>
      Do Republiki trafił z TVP, teraz odchodzi. “Powodów nie będę komentował”
    • Ponad 800 tys. zł w jeden dzień. Wszystko zaczęło się od tego wydarzenia
      Ponad 800 tys. zł w jeden dzień. Wszystko zaczęło się od tego wydarzeniaMATERIAŁ PROMOCYJNY, 18+
    • "Kpiny z chrześcijaństwa". Konserwatyści oburzeni rolą Meryl Streep
      “Kpiny z chrześcijaństwa”. Konserwatyści oburzeni rolą Meryl Streep
    • Film twórcy "Dnia Niepodległości" zakazany w Korei. Powód szokuje
      Film twórcy “Dnia Niepodległości” zakazany w Korei. Powód szokuje
    • 12:55
      Zakładałam, że umrę młodo i na raka, ale nie aż tak młodo i nie na tego
    • 12:02
      Szybka Piątka. Quiz wiedzy, w którym tylko nieliczni zdobywają komplet
    • 07:35
      Zagrał Bonda w siedmiu filmach. Ta jedna scena śmiertelnie go przerażała
    • 07:08
      Cowtorkowy quiz wiedzy ogólnej. 12 pytań dla naprawdę mocnych graczy
    • 05:10
      Cytat dnia. Sandra Drzymalska: Im bardziej się boję, tym…

    Source: kultura.gazeta.pl

    bada Intuicja nawet podpowiada Warto
    Share. Facebook Twitter Pinterest LinkedIn Tumblr Telegram Email
    Peter Novak
    • Website

    Related Posts

    Nowym Bondem będzie jeden z tych trzech aktorów. Jest czarny koń wyścigu?

    October 22, 2026

    Gwiazdor na nowych zdjęciach nie przypomina siebie. “Musiałem się zastanowić, kto to”

    October 22, 2026

    Judi Dench w przejmujących słowach: Nie mogę już zrobić filmu. Nie mogę już czytać

    October 22, 2026
    Leave A Reply Cancel Reply

    WARSAW WEATHER
    Economy News
    Technology

    Chinese hackers spied on thousands of companies after breaching IT giant ConnectWise

    By Peter NovakOctober 22, 20260

    The bad week for cybersecurity just got worse for thousands more companies, who were spied on by Chinese hackers following the breach of IT management and remote access giant ConnectWise.

    Nowym Bondem będzie jeden z tych trzech aktorów. Jest czarny koń wyścigu?

    October 22, 2026

    Just in: Delta confirms Medallion status requirements for 2027

    October 22, 2026
    Top Trending
    World

    Switzerland’s neutrality vote is asking the wrong question

    By Peter NovakSeptember 25, 20260

    On September 27, Switzerland votes on whether to lock a stricter definition of neutrality into its constitution. The initiative would bar Switzerland from cooperating with a military alliance unless it were under military attack or such an attack were being prepared, and prevent it from imposing sanctions on a belligerent state unless those sanctions were…

    Technology

    Apple’s hyper-pricey M5 Ultra Mac Studio made me into a vibe coder

    By Peter NovakSeptember 25, 20260

    When Apple was using Intel processors and AMD GPUs, the idea of an expandable and upgradeable tower made sense. But Apple Silicon chips bring the CPU, GPU, and memory interface all under one roof in a way that makes that sort of upgradeability not just superfluous but impossible. At least not without breaking some of…

    News

    What is working and what is holding them back

    By Peter NovakSeptember 25, 20260

    This article was authored by Jens Teutrine, DACH representative (Germany, Austria and Switzerland) at the Consumer Choice Center, and a former Member of Germany’s Federal Parliament. The views expressed in this article are those of the author and do not necessarily reflect the official policy or positions of EU Tech Loop or Euronews.

    Subscribe to News

    Subscribe to receive the latest breaking news, local updates, and top stories from Warsaw delivered to your inbox.

    Warsaw.Today is your trusted source for breaking news, local updates, business, politics, technology, sports, culture, and events from Warsaw, Poland—all in one place.

    Facebook X (Twitter) Instagram Pinterest YouTube

    Chinese hackers spied on thousands of companies after breaching IT giant ConnectWise

    October 22, 2026

    Nowym Bondem będzie jeden z tych trzech aktorów. Jest czarny koń wyścigu?

    October 22, 2026

    Just in: Delta confirms Medallion status requirements for 2027

    October 22, 2026

    Subscribe to Updates

    Subscribe to receive the latest breaking news, local updates, and top stories from Warsaw delivered to your inbox.

    © 2026 ThemeSphere. Designed by ThemeSphere.
    • About Us
    • Get In Touch
    • Disclaimer
    • Privacy Policy
    • Terms and Conditions

    Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.