Jak podkreślił dyrektor artystyczny festiwalu Alberto Barbera, tegoroczna laureatka nagrody za całokształt twórczości jest aktorką o „niezwykłej sile i autentyczności”, obecną w kinie amerykańskim od ponad 50 lat, tworzącą „niezapomniane postacie ucieleśniające przemiany współczesnych kobiet”.
„Modlę się, by mój kraj znalazł własną białą linię”
Laureatka Oscara za pierwszoplanową rolę w„Alicja już tu nie mieszka” Martina Scorsese ma na swoim koncie role m.in. w „Ostatnim seansie filmowym” Petera Bogdanovicha, „Opatrzności” Alaina Resnaisa, „Requiem dla snu” Darrena Aronofsky’ego, „Interstellar” Christophera Nolana oraz „Cząstkach kobiety” Kornéla Mundruczó.
Jako prezeska Actors Studio Burstyn uczyniła kruchość i dyscyplinę narzędziami metody aktorskiej opartej na emocjonalnej prawdzie, uważności i szczodrości wobec granych postaci. Jej kunszt, ironia i odwaga pozostają absolutnym wzorem gry aktorskiej i zaangażowania obywatelskiego – wskazał Barbera w decyzji o przyznaniu statuetki.
W trakcie poniedziałkowej ceremonii wzruszona Burstyn wróciła myślami do 1974 r., gdy powstawał film „Alicja już tu nie mieszka”. Jak wspomniała, w scenie jazdy nocą Scorsese i operator Kent L. Wakeford zasłaniali jej widok. Aktorka nie widziała pobocza, bała się, że jej praca zakończy się wypadkiem ze skutkiem śmiertelnym.
Później zauważyłam, że to droga dwukierunkowa. Na środku była biała linia. Wystarczyło skierować wzrok w lewo i podążać wzdłuż niej. W ten sposób udało mi się nie zabić Martina Scorsese– mówiła. Zapewniła też, że czuje ogromną wdzięczność z powodu nagrody. – Mam nadzieję… Nie, modlę się, by mój kraj znalazł własną białą linię – podsumowała.
Film o MM w setną rocznicę urodzin ikony kina
Wręczenie Honorowego Złotego Lwa towarzyszyło światowej premierze filmu „Flesh Impact” w reż. Maggie Gyllenhaal, w którym Burstyn razem z Dakotą Johnson zagrała Marilyn Monroe w różnych etapach życia. Ellen jest tu gwiazdą w starszym wieku, ale wciąż z tą samą charyzmą i błyskiem w oku. Tej wersji MM świat nigdy nie ujrzał – zmarła ona bowiem w wieku 36 lat. Dakota pojawia się w retrospekcjach jako aktorka u szczytu kariery.
Co ciekawe, choć zarówno Burstyn, jak i Monroe kształciły się w Actors Studio Lee Strasberga, nie miały okazji się poznać. Spotkały się raz w większej grupie, w klubie.
Roztaczała wokół siebie tak magiczną aurę, że byłam oczarowana samym patrzeniem na nią. Później spojrzała na mnie i skinęła głową. W tamtym czasie dopiero zaczynałam karierę. Pomyślałam: właśnie zostałam dostrzeżona przez Marilyn Monroe. Do dziś noszę w sercu to wspomnienie– powiedziała Burstyn podczas konferencji prasowej poprzedzającej ceremonię.
Impulsem do stworzenia krótkiego metrażu była przypadająca w tym roku setna rocznica urodzin ikony kina. Tytuł filmu zaczerpnięto ze słów Billy’ego Wildera, twórcy „Pół żartem, pół serio” i „Słomianego wdowca”. Według niego, obecność Monroe na ekranie była tak realna, że wydawało się, iż wystarczy wyciągnąć rękę, aby jej dotknąć. Magia bije również z obrazu Gyllenhaal. W pierwszym kadrze Monroe podjeżdża elektrycznym samochodem pod budynek teatru. Przedstawia się jako stulatka, która przyjechała wziąć udział w przesłuchaniu do roli wyrazistej, buntowniczej Carol w spektaklu „Orfeusz zstępujący”wg Tennessee Williamsa. Kobieta zaczyna opowiadać osłupiałemu reżyserowi historię swojego życia – od dzieciństwa spędzonego w sierocińcu i rodzinach zastępczych, po zmianę wizerunku, która uczyniła z niej dziewczynę z okładek. Wspomina początki oraz rozkwit kariery filmowej, związek z dramaturgiem Arthurem Millerem, poczucie samotności i braku satysfakcji zawodowej. Następnie recytuje monolog bohaterki sztuki Williamsa.
„Flesh Impact” to niejedyny film z udziałem Burstyn prezentowany podczas 83. festiwalu w Wenecji. W kolejnych dniach będzie ją można oglądać u boku Taiki Waititiego i Pameli Anderson w pokazywanym poza konkursem „Place to Be”Kornéla Mundruczó. Fabuła zapowiadana jest jako „lekkie kino drogi o nieoczekiwanej przyjaźni mężczyzny w średnim wieku i starszej kobiety, którzy wyruszają w podróż do Nowego Jorku, by zwrócić właścicielowi zagubionego gołębia pocztowego”.
Wydarzenie potrwa do soboty 12 września. Tego samego wieczoru dowiemy się, kto otrzymaZłotego Lwa dla najlepszego filmu.
Tagi:Wenecjafestiwal w Wenecjizłoty lew
chcesz widzieć więcej artykułów od RMF24?
dodaj w Google
Source: www.rmf24.pl
