Była w kręgu znajomych i współpracowników jednego z największych skandalistów w dziejach brytyjskiego filmu, reżysera Kena Russella. Wystąpiła w ośmiu jego produkcjach, czterech kinowych i czterech telewizyjnych, czym zapisała się w historii brytyjskiego kina.
W Polsce jednak wciąż niewiele się o niej pisze. Do tego stopnia, żekiedy zmarła w 2013 roku, polskie media niemal przemilczały tę wiadomość.
Izabella Teleżyńska w słynnych obrazoburczych “Diabłach” Russella wystąpiła u boku legendarnego rozrabiaki brytyjskiego kina, Olivera Reeda. Była także Madame von Meck, bogatą i zakochaną w swoim protegowanym mecenaską Piotra Czajkowskiego, granego przez Richarda Chamberlaina, w filmach “Kochankowie muzyki” i “Lisztomania”.
Historyk Artur Patek pisał na łamach “Kwartalnika Filmowego”, że Russell chciał, by Teleżyńska wystąpiła w “Kochankach muzyki” pod swoim prawdziwym nazwiskiem, a nie jako Iza Teller, bo takiego pseudonimu używała. – Miało to sugerować, że rosyjską arystokratkę rzeczywiście zagrała Słowianka. Rozgłos filmu sprawił, że tak już pozostało i miejsce Izy Teller zajęła Izabella Telezynska – tłumaczy Patek.
Izabella Teleżyńska. Zapomniana gwiazda
Od połowy lat 60. do 2008 roku aktorka wystąpiła w około 30 produkcjach, zyskując na Wyspach rozgłos i uznanie krytyków. Twierdziła, że to, co dla wielu aktorek robiących karierę za granicą mogło być trudnością, dla niej okazało się błogosławieństwem: obcy akcent.
– W otrzymaniu ról w brytyjskich filmach dopomógł mi fakt, iż mimo doskonałej znajomości języka angielskiego mówiłam z lekkim obcym akcentem, a do ról cudzoziemców poszukiwano aktorów z obcą intonacją – mówiła w wywiadzie cytowanym przez Patka. Zdawała sobie również sprawę z tego, że jest aktorką charakterystyczną. – Uważam, że każda rola musi ukazać jakąś prawdę o człowieku, a najlepiej przekazać ją można poprzez postać charakterystyczną bądź dramatyczną.
Patek zwraca uwagę, że Teleżyńska była zwykle obsadzana w rolach cudzoziemek, ale z czasem osiągnęła wprawę “w tworzeniu aktorskich miniatur”. “Była na ekranie m.in. królową i służącą, księżniczką i przestępczynią, zakonnicą i kochanką. Grała Rosjanki, Francuzki, Hiszpanki, Włoszki, Niemki, Polki, Żydówki i Rumunki, a znajomość kilku języków, m.in. francuskiego, hiszpańskiego i niemieckiego, poszerzała jeszcze wachlarz proponowanych jej ról. (…) Jej bohaterki, niezależnie od zawodu, środowiska czy epoki, nie były postaciami nijakimi ani przeciętnymi”.
Historyk dodaje, że najciekawsze role Teleżyńska zagrała nie tylko u Russella, lecz także pod kierunkiem Luchina Viscontiego. W “Ludwigu”, uboku m.in. Romy Schneider, wcieliła się w Królową Matkę. To jednak współpraca ze znanym buntownikiem brytyjskiego kina miała największy wpływ na jej pozycję zawodową.
“Odkrył mnie w trochę dziwny sposób”
Teleżyńska i Russell poznali się jesienią 1964 roku, jak pisze Patek, kiedy reżyser pracował w BBC i poszukiwał aktorki z obcym akcentem do roli żony francuskiego kompozytora Claude’a Debussy’ego w filmie telewizyjnym “The Debussy Film”.
O Russellu tak pisał Tadeusz Sobolewski: “Jego filmy zawsze sprawiały kłopot. Zbierał razy od krytyki brytyjskiej. ‘To jego najgorszy film od lat’ – pisano po kolejnych premierach. Przyznawano jednak, że był pierwszym wybitnym reżyserem, który w brytyjskim kinie zerwał z realizmem. Porównywano go z samym Orsonem Wellesem – za nieprzewidywalność, skłonność do przesady, ekscesu i za łut geniuszu. W swoich filmach o artystach starał się oddać ekstazę twórczą nieuznającą żadnych barier”.
– Odkrył mnie w trochę dziwny sposób – mówiła Teleżyńska. – Pewnego dnia zatelefonował do mnie Władek Sheybal, którego jeszcze znałam ze szkoły teatralnej w Warszawie, gdzie studiował reżyserię. Powiedział, że jego agent wysłał go na spotkanie z Kenem Russellem w sprawie roli w filmie telewizyjnym o Debussym i że dostał jedną z głównych ról, a główną rolę grał Oliver Reed. (…) Tymczasem ja zupełnie nie wiedziałam, kim był Ken Russell. (…) Przyjął mnie jego asystent, który wprowadził mnie dalej. Kiedy byłam już w środku, pomyślałam, że Ken Russell poprosi mnie, żebym usiadła, ale zamiast tego przyglądał mi się, pozostając w bezruchu. Trwało to około dziesięciu minut. Później powiedział mi, że w tym czasie tworzył w wyobraźni ujęcia i obserwował, jak moja twarz zmienia się w zależności od kąta padania światła. Po rozmowie stwierdził, że o swojej decyzji powiadomi mnie później.
Władysław Sheybal był kolejnym polskim aktorem, który regularnie występował nie tylko w kinie brytyjskim, lecz także amerykańskim. Można go było oglądać m.in. w słynnym serialu “Szogun”, bondowskich “Pozdrowieniach z Rosji”, a także w “Casino Royale” z Davidem Nivenem i Peterem Sellersem. Dziś, w wąskich kręgach miłośników filmowych osobliwości lat 80., jest również pamiętany dzięki występowi w kultowym musicalu “The Apple”, często wymienianym wśród najgorszych filmów, jakie powstały.
Teleżyńska pracowała dużo, regularnie pojawiając się w brytyjskim filmie i telewizji. W horrorze “Córka dla diabła” zagrała Margaret, ciężarną kobietę związaną z satanistyczną sektą. W filmie wystąpiła wspólnie z gwiazdami wytwórni Hammer, Christopherem Lee i Honor Blackman, a partnerowali im m.in. Richard Widmark i Nastassja Kinski.
Jak pisze Patek, po zakończeniu pracy w Wielkiej Brytanii Teleżyńska wyjechała najpierw do Stanów Zjednoczonych, a następnie zamieszkała w Argentynie. Ken Russell napisał jej list polecający, w którym wychwalał jej talent i zapowiadał, że chętnie ponownie podjąłby z nią współpracę.
“Miała fascynujące życie”
Tak na pytanie o matkę odpowiedziała w 2021 roku na łamach argentyńskiego magazynu “Mirador” jej córka Aleksandra, fotografka i artystka:
– Była niezwykłą aktorką dramatyczną. Po angielsku mówimy “character actress”, ponieważ potrafiła zagrać każdą rolę i całkowicie przeobrazić się w graną postać. Mogła być zrzędliwą staruszką albo olśniewająco piękną diwą. W wieku 80 lat zagrała swoją ostatnią rolę, jako matka Saddama Husajna, w miniserialu telewizyjnym “House of Saddam”, i otrzymała za nią znakomite recenzje. Miała fascynujące życie.
Serial “House of Saddam” z 2008 roku otrzymał cztery nominacje do nagród BAFTA, w tym za serial dramatyczny oraz w kategoriach technicznych, a w 2009 roku zdobył nagrodę Emmy dla Shohreh Aghdashloo za najlepszą drugoplanową rolę kobiecą.
W swojej autobiografii Aghdashloo tak wspominała Teleżyńską:
– Siedziałyśmy w naszym namiocie, na środku Sahary, w naszych ciężkich kostiumach, bez klimatyzacji, z wyjątkiem naszych prymitywnych słomianych wachlarzy. Miałam na sobie kostium z czerwonej wełny, założony na wełniane polo. Ona wręcz topiła się w swoim stroju, w ciężkim czarnym płaszczu sięgającym od stóp do głów, odsłaniającym jedynie twarz. Była jednak w świetnym humorze. Powiedziałam: “Izabella, zamknij oczy i wyobraź sobie, że jesteś w wannie pełnej lodu. Jest zimno i cudownie. A teraz wyobraź sobie, że jest tak zimno, że chcesz z niej wyjść”. Otworzyła oczy i po kilku minutach bezskutecznych zmagań z rzeczywistością powiedziała: “To nie działa, Shohreh”.
Zobacz wideoTak powstawał kultowy film “Na srebrnym globie”. “Mieliśmy krwawe strupy na szyjach”
Aktorki wspólnie zwiedzały Tunezję, gdzie powstawały zdjęcia, chodziły do muzeów i robiły zakupy na bazarach. “House of Saddam” był ostatnim ekranowym występem Teleżyńskiej.
Kobiety zmysłowe, pełne wdzięku
Izabella Teleżyńska urodziła się w 1928 roku w Warszawie. Po wybuchu II wojny światowej jej ojciec, oficer, trafił do obozu jenieckiego. W 1949 roku Teleżyńska rozpoczęła studia aktorskie w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej, a po ich ukończeniu przeniosła się do Krakowa, gdzie związała się z Teatrem Poezji. W połowie lat 50. dołączyła do zespołu Teatru Dramatycznego w Warszawie, w którym chętnie obsadzano ją w rolach komediowych i wyrazistych.
“Warunki zewnętrzne i środki wyrazu predestynowały ją do ról kobiet zmysłowych. Śródziemnomorski typ urody, efektowna sylwetka, mocny, zdecydowany głos oraz niewymuszona vis comica stosunkowo wcześnie określiły jej emploi. Nieprzypadkowo obsadzano ją zazwyczaj w rolach kobiet pełnych wdzięku, ciekawych życia, uosabiających powab młodości. W swojej grze, zależnie od potrzeb, starała się łączyć charakterystyczność z akcentami dramatycznymi lub komediowymi” – pisze Patek.
W 1961 roku Teleżyńska wyjechała do Wielkiej Brytanii w sprawach rodzinnych i tam postanowiła już pozostać. Pozostaje jedyną aktorką, która z takim rozmachem zaistniała w kinie brytyjskim.
Podczas pisania tego tekstu korzystałam m.in. z wyczerpujących opracowań Artura Patka, który latami przyglądał się karierze Izabelli Teleżyńskiej, a jego publikacje na jej temat ukazały się m.in. w “Kwartalniku Filmowym” i na portalu mypolska.pl.
- Wielka Brytania
- kino
- aktorka
Source: kultura.gazeta.pl

