Sylvester Stallone żałuje jednego, jeśli chodzi o karierę filmową. ‘Byłem idiotą’
Marta Korycka17 października 2026, 12:29
W wywiadzie udzielonym Fox News Digital aktor przyznał, że ma “miliony, całe mnóstwo powodów do żalu” w związku ze swoją karierą w kinie akcji.
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google
Stallone w wielu filmach sam wykonywał sceny, w których mógłby zastąpić go kaskader. To odbiło się znacząco na jego zdrowiu. – Mógłbym dosłownie przez pół godziny opowiadać o samych kontuzjach – nie o jednej czy dwóch, ale przez pełne 30 minut wymieniać kolejne urazy, bo z czasem zaczęły się one nawarstwiać. Doznawałem kontuzji wielokrotnie, ale po pracy nad “Niezniszczalnymi” przeszedłem dziewięć operacji kręgosłupa i trzy zabiegi usztywnienia kręgów szyjnych. Miałem zerwane oba barki, problemy z okiem, konieczność wszczepiania soczewek… to było brutalne doświadczenie – powiedział i dodał, że od czasu tych operacji już nigdy nie wrócił do pełnej sprawności.
Sylvester Stallone z radą dla młodszych aktorów: Nie bądź “gwiazdorem”
Na planie “Niezniszczalnych” z 2010 roku, którego Stallone był również reżyserem i współscenarzystą, doszło do nieszczęśliwego wypadku. W wyniku kręcenia sceny, w której Stallone zostaje powalony przez legendę WWE Steve’a Austina, Stallone doznał zwichnięcia barków oraz złamania kręgosłupa szyjnego. Po tych doświadczeniach ma refleksję: pozwól innym wykonywać swoją pracę.
– Nie bądź “gwiazdorem” – czy jak to tam nazwać – kimś, kto za wszelką cenę chce błyszczeć. Wiem, że wielu ludzi myśli o samodzielnym wykonywaniu kaskaderskich popisów… nie róbcie tego. Nie róbcie. Zostawcie to profesjonalistom – powiedział Stallone, cytowany m.in. przez Variety, i dodał: Z grawitacją nie wygrasz; kiedy uderzasz o ziemię, przegrywasz – a skutki zawsze dadzą o sobie znać.
– Uważam, że byłem idiotą, robiąc takie rzeczy. Czy jestem dumny z tego, że połamałem się na kawałki? No jasne, że nie – podsumował 80-letni aktor, który pierwszą wielką rolę zagrał w 1976 roku w “Rockym”. Rolę boksera ścierającego się na ringu z wielkim mistrzem napisał dla siebie sam – w wielu wywiadach przyznawał, że oferowano mu ogromne pieniądze za scenariusz z myślą o obsadzeniu w filmie jakiegoś aktora, ale on był tu bezkompromisowy: chciał zagrać Rocky’ego Balboę.
“Rocky” przyniósł mu przełom w karierze aktorskiej, w tym nominację do Oscara za najlepszą rolę pierwszoplanową i scenariusz. Produkcja zdobyła trzy statuetki: dla najlepszego filmu, reżyserię oraz montaż.

Kontynuacja “Dirty Dancing” to “mistrzostwo świata”. “Fantastyczna”
Polański o wierze. “Niektórzy znajdują pociechę w religii. W moim…”
Czy wiesz, gdzie wyrzucić karton po mleku, paragon czy fusy po kawie? Sprawdź się w naszym quizie!SUBSKRYPCJA
Netflix sięga po mroczną historię Polski. W głównej roli Borys Szyc
Zagrała najlepszą rolę w karierze. Po seansie filmu miałam koszmary
- 13:28
Dopasujesz imiona do postaci historycznych? Rakuszanka sprawi problem… - 12:29
Stallone żałuje jednego, jeśli chodzi o karierę filmową. “Byłem idiotą” - 07:00
Weekendowy quiz wiedzy ogólnej. 11 pytań, które mogą zaskoczyć - 19:09
Poszłam na polskie sci-fi. Dostałam romans, którego potrzebowałam - 14:14
Pięć nominacji do Oscara. Netflix przypomina przełomową rolę DiCaprio
Source: kultura.gazeta.pl


1 Comment
Pingback: Wyjechała z Polski i podbiła brytyjskie kino. Kiedy zmarła, polskie media milczały - Warsaw.Today