Justyna Bryczkowska22 września 2026, 07:31
Kamery przyklejane do krtani, krwawe rany i mordercza praca na pustyni Gobi. “Na srebrnym globie” miał być przełomem w polskim kinie science fiction, ale decyzją władz PRL został brutalnie przerwany. Iwona Bielska wspomina dziś film Żuławskiego jako “przygodę życia” i żałuje, że nigdy nie został ukończony.
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google
“Półkownik” przez o z kreską to termin szczególnie dobrze znany polskim filmowcom w okresie PRL-u. Komunistyczne dobrze wiedziały, jak niebezpieczne dla szerzenia jedynej i słusznej wizji świata może być kino i telewizja niezależnych twórców. Ideologicznej zgodności pilnowali cenzorzy, a twórcy, którzy robili filmy niezgodne z partyjną linią, musieli się liczyć z tym, że ich produkcje nigdy nie trafią do dystrybucji.
Miał podbić świat, 12 lat przeleżał półce. Dziś ten film to legenda
Szczególnie ciemną postacią w kontekście półkowników jestJanusz Wilhelmi – wiceminister kultury i sztuki w drugiej połowie lat siedemdziesiątych. To on protestował przeciwko wpuszczeniu na ekrany takich filmów jak “Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz” i “Wodzirej”. Często skupiał się na tym, żeby przeszkadzać w pracy twórczej Andrzejowi Wajdzie, to także przez niego popularny i wyśmienity serial komediowy “Wojna domowa” nie dostał planowanej i upragnionej przez widzów kontynuacji.
Prawdziwą krucjatę Wilhelmi prowadził przeciwko obrazowi Andrzeja Żuławskiegopt. “Na srebrnym globie”. To właśnie ten minister kazał wstrzymać realizację filmu, kiedy ekipa nakręciła już ponad 3 / 4 zaplanowanych zdjęć. Pretekstem do przerwania zdjęć było przekroczenie terminu realizacji oraz
budżetu.
Zdjęcia zaczęły się w 1976 roku. Budżet “Na srebrnym globie” filmu wynosił 57,4 miliona ówczesnych złotych, co na tle ówczesnych superprodukcji pokroju “Potopu” nie wydaje się aż tak wygórowaną sumą. Oficjalne źródła mówią, że na “Trylogię” wyłożono od 100 do 105 mln zł.
Do tego dekoracje były minimalne. Za plenery służyły takie lokacje jak Kraków, kopalnia soli w Wieliczce, opuszczona fabryka sztucznej benzyny w Policach obok Szczecina oraz plaża w Jastrzębiej Górze. Duża część zdjęć powstawała też na pustyni Gobi w Mongolii – państwo miało wtedy dług za import filmów z Polski. A i tak ekipa miała duże trudności w realizacji: brakowało materiałów do dekoracji i kostiumów.
Na polecenie Wilhelmiego zniszczono scenografię i kostiumy do produkcji Żuławskiego, co skutecznie zablokowało możliwość dalszej pracy nad filmem. Minister chciał też anihilować wszystkie negatywy z gotowymi materiałami, ale to się szczęśliwie nie udało. Niemniej minister skutecznie też storpedował wszelkie próby ratowania produkcji.
Prawa do tytułu chciał wykupić francuski producent, przekonany, że na fali rosnącego zapotrzebowania na filmy science fiction, dzieło Żuławskiego odniesie sukces. Ten sam producent przekonany, że w Europie nie zbierze odpowiedniego budżetu, podjął pod tym kątem współpracę z amerykańskim studiem Orion Pictures. Polskie ministerstwo odkładało decyzję o sprzedaży praw jak najdłużej, by zniechęcić do kupna. Ponoć z obawy przed kompromitacją, do której by doszło, gdyby film został naprawdę ukończony.
Bielska o legendarnym filmie Żuławskiego: “Chyba wtedy tego nie doceniałam”
Ostatecznie taśma spoczęła “na półce”. Reżyser dokończył realizację po 12 latach i to tylko dlatego, że udało się zrekonstruować zachowany negatyw. Brakujące sceny zastąpił nakręconymi w Warszawie i Krakowie ujęciami (np. z przejścia podziemnego przy dworcu kolejowym), w których jako lektor opisywał, co powinno się znaleźć w ujęciu, którego nie udało się nakręcić.W tak okaleczonej formie film pokazano na festiwalu filmowym w Cannes, a z czasem zyskał status kultowego i narosła jego legenda.
Jak wspomina tę produkcję Iwona Bielska, która zagrała w niej jedną z głównych ról?
Zobacz wideoNajsłynniejszy “półkownik” PRL? Tak powstawał film Żuławskiego
– Chyba mogę tak powiedzieć: to rzeczywiście była przygoda życia, chociaż to takie stereotypowe. Ale te zdjęcia na Pustyni Gobi z reżyserem, który był bardzo silną i niełatwą osobowością. Nagromadzenie emocji, wysiłku; to jest sytuacja, która się już właściwie w moim życiu nigdy nie powtórzyła. Ja chyba wtedy nie doceniałam tego, co mnie spotkało – mówi aktorka w rozmowie z Gazeta.pl.
–Myślę, że to naprawdę było prekursorskie. Użycie kamery jako osoby, postaci – przecież myśmy mieli kamery przymocowane do krtani. Co zresztą się odbiło na naszym ciele, bo myśmy to zrywali. To nam odpadało. Przyklejali nam to w końcu na butapren, więc jak to znowu odrywaliśmy, to w końcu mieliśmy takie rany, krwawe strupy. Na ten strup znowu trzeba było kleić. No tam były cyrki: z przerabianiem ryb na ptaki, a ptaki na ryby i tak dalej – wspomina dalej.
– Scenograficznie to było epokowe przedsięwzięcie. Kostiumowo, absolutnie. Magda Tysławska i te kosmiczne kostiumy: to wszystko było tak nowatorskie, że późniejsze filmy science fiction właściwie mogłyby się z tego uczyć. Niestety, widzi pani, tak w życiu jest, tak polityk wpłynęła na ten film i cały ten wysiłek właściwie poszedł trochę do śmieci
– stwierdza ze smutkiem aktorka. Niekoniecznie ją pociesza, że film do dzisiaj ma status kultowego. – No tak, ale on jest niedokończony, jest też chyba trudny w odbiorze – argumentuje.
– Powiem szczerze, że nie miałam odwagi go zobaczyć. Nie widziałam jeszcze tego filmu, bo tak dużo przeżyć i emocji się wiązało z tym wszystkim
– wyznała Bielska. – Już pomijając uciążliwości fizyczne, bo to na pustyni robi upał sakramencki, a my w tych kombinezonach kosmicznych. Albo malunki, które od 4 rano nam robiono na twarzy i to każdego dnia na nowo. To trwało i trwało. Dziewczyny robiły to pędzelkiem, to nie były żadne naklejanki. To było wszystko trudne, ale było bardzo fascynujące. Bardzo mi żal, bo myślę, że życie wielu osób potoczyłoby się inaczej, gdyby ten film został skończony. Ale nie został – skwitowała.
- Iwona Bielska
- andrzej żuławski
- na srebrnym globie

Stan Borys skończył 85 lat. Mało kto wie, przez co przeszedł po udarze
Pieczyński o wierze. “Nikt tak nie skłócił i nie osłabił mentalności…”
Wrzesień miesiącem profilaktyki. Nie okładaj zdrowia na jutroOGŁOSZENIE PŁATNE
Cytat dnia. Weronika Rosati: Do miłości się nikogo nie zmusi. Jak facet nie wróci, to trzeba…
Wyreżyserował “Ojca chrzestnego”. Film Polaka jest jego ulubionym
- 07:31
“Bardzo mi żal”. Iwona Bielska o tym, co spotkało kultowy film - 07:02
Cowtorkowy quiz dla ambitnych. Komplet punktów zdobędzie tylko omnibus! - 05:03
De Niro wypowiedział je na planie. “Jestem jak Bóg, a Bóg jest…” - 13:19
Kłócą się o “Lalkę”, będą o “Villas”? Jest zwiastun filmu z Drzymalską - 12:09
Osiecka, jakiej jeszcze nie znamy. Teatr Rampa zabiera widzów w muzyczną podróż po Warszawie.MATERIAŁ PROMOCYJNY PR
Source: kultura.gazeta.pl

