Współtwórca ‘Rejsu’ miał młodszą o 28 lat żonę. Trwała przy Głowackim do końca. ‘Nie wiedział, że umiera’
Wyjechał na wakacje, do Polski już nie wrócił. Przy pisarzu do końca trwała młodsza o 28 lat żona
Roksana Pamuła30 sierpnia 2026, 10:28
Serca rodaków zdobył, tworząc kultowy “Rejs”, potem dostał miano “Oscara Wilde’a Polski Ludowej”. Mało kto wie jednak, że zanim Janusz Głowacki został scenarzystą, próbował swoich sił przed kamerą. Choć ze szkoły teatralnej został usunięty po pierwszym roku, nie przeszkodziło mu to w robieniu kariery ani w kraju, ani za granicą.
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google
Kiedy w szkole teatralnej dostał zadanie, by zagrać toczące się po podłodze jajko, odmówił. Na pytanie, czemu nie chce go zagrać, odpowiedział wprost, że się wstydzi. – I wtedy zostałem po raz pierwszy w życiu oskarżony o cynizm – wspominał Janusz Głowacki w książce “Z głowy”. W połączeniu z “zupełnym brakiem zdolności” stał się głównym argumentem do skreślenia go z listy studentów po zaledwie pierwszym roku. Wtedy przeszło mu przez myśl, by powrócić do studiowania historii na Uniwersytecie Warszawskim, z której zrezygnował na rzecz PWST, ale ostatecznie edukację kontynuował na wydziale polonistycznym. Ukończył go w 1961 roku.
Zobacz wideo45. rocznica premiery “Człowieka z żelaza”
Wajda zachwycił się jego “Polowaniem na muchy”. Tak zaczęła się przygoda Głowackiego z kinem
Umiejętność żonglowania słowem odziedziczył w genach po rodzicach. Jego mamą była Helena Rudzka, utalentowana redaktorka literacka, a ojcem Jerzy Głowacki, pisarz. Nic więc dziwnego, że Janusz już jako nastolatek próbował swoich sił w branży. Zaczynał, tworząc dla Studenckiego Teatru Satyryków, ale profesjonalny debiut zaliczył dopiero rok przed ukończeniem studiów. To wtedy na łamach “Almanachu Młodych” ukazało się opowiadanie “Na plaży” jego autorstwa, które docenili zarówno czytelnicy, jak i krytycy.
Na fali popularności spowodowanej pierwszymi dużymi sukcesami dostał propozycję współpracy z czasopismem “Kultura”, w którym z kolei zdobywał doświadczenie jako felietonista. W międzyczasie wydał kilka tomów opowiadań, w tym “Nowy taniec la-ba-da” i kultowe “Polowanie na muchy”.To drugie pod koniec lat 60. przeniósł na ekrany sam Andrzej Wajda. Wtedy też potencjał Głowackiego został dostrzeżony przez branżę filmową.
“Rejs” przyniósł Głowackiemu ogólnopolską sławę. Dekadę później pisarz wyemigrował za ocean
Furora, jaką wywołała adaptacja, sprawiła, że coraz więcej reżyserów chciało z nim pracować. Współpracę zaoferował mu nawet Marek Piwowski, a jej owocem jest kultowy dziś “Rejs”, w którym zagrali m.in. Stanisław Tym, Zdzisław Maklakiewicz i Jan Himilsbach. Potem Głowacki stworzył skrypt do psychologicznego filmu “Trzeba zabić tę miłość” Janusza Morgensterna, który ugruntował jego pozycję w branży. Choć z zawodowych sukcesów był dumny, sytuacja polityczna kraju napawała go trwogą. Od wewnątrz obserwował protesty w Stoczni Gdańskiej, a swoje doświadczenia i spostrzeżenia z tego okresu opisał w książce “Moc Truchleje”. Po latach wykorzystał je, by zrealizować scenariusz do biograficznego dramatu “Wałęsa. Człowiek Nadziei”, za którego kamerą stanął Wajda.
Ogłoszenie stanu wojennego pod koniec 1981 roku zastało Głowackiego w Londynie. Choć mógł wrócić do ojczyzny, z tej możliwości nie skorzystał. Wybrał życie na emigracji, a konkretnie w Nowym Jorku, dokąd udał się kilka tygodni później. Obawy, że nie będzie mu tam dane kontynuować kariery, szybko okazały się nieuzasadnione. Nie dość, że regularnie współpracował z Polskim Instytutem Teatralnym, to jeszcze pisał dla New York Timesa i spełniał się w roli nauczyciela akademickiego na Columbia University.
Za oceanem spędził blisko dekadę, a do Polski powrócił dopiero po upadku komunizmu i to nie na stałe. Ostatnim filmem, do którego napisał scenariusz, była nagrodzona Złotą Palmą i trzykrotnie nominowana do Oscara “Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego. W międzyczasie stworzył też kilkadziesiąt książek, takich jak “Jak być kochaną”, “Goodnight, Dżerzi” i “Bezsenność w czasie karnawału”, która została wydana już po jego śmierci. Tłumaczono je na wiele języków, w tym na angielski, czeski, francuski, hiszpański, niemiecki, rosyjski, chiński, estoński, koreański, słowacki i węgierski.
Na co zmarł Janusz Głowacki? Młodsza o prawie 30 lat żona była przy nim do samego końca
W życiu prywatnym Głowacki również odnalazł szczęście, choć jego pierwsze małżeństwo z dziennikarką i reżyserką Ewą Zadrzyńską, z którą doczekał się jedynej córki, Zuzanny, nie przetrwało. Jeszcze przed rozwodem we wrocławskim Teatrze Polskim poznał choreografkę Olenę Leonenko, która od razu wpadła mu w oko. Nie przeszkadzało mu ani to, że jest mężatką, ani to, że jest od niego o 28 lat młodsza. – Mówił, że nosi przy sobie specjalne tabletki, żeby w razie czego się zabić. Uważałam, że to jego sposób uwodzenia – wspominała ukochana pisarza w “Vivie”.
W końcu uległa jego urokowi, ale ślub wzięli w tajemnicy. Wspólne mieszkanie też im nie służyło, więc postanowili się rozdzielić, co tylko wzmocniło ich więź. Razem przeżyli blisko 20 lat, rozdzieliła ich dopiero śmierć. Głowacki zmarł 19 sierpnia 2017 roku podczas wyjazdu wakacyjnego do Egiptu. – Powiedział, że widzi wokół mnie światło i zapytał, czy jestem aniołem – wspominała Leonenko. – Do ostatniej chwili nie wiedział, że umiera. Zawsze wierzyliśmy, że umrzemy razem. W ostatnich godzinach mówił, że chce żyć – opowiadała wdowa po artyście. Jako przyczynę podano zastoinową niewydolność serca, która była wynikiem podwyższonego ciśnienia krwi. Pisarz miał 79 lat.

Kipiel-Sztuka o podejściu do życia. “Nie jestem osobą wierzącą, więc…”
Scorsese uznał polski film za arcydzieło. Jego realizacja trwała 15 lat- Stallone o przemijaniu. “Nie mam już zbyt wiele czasu. Jestem w…”

Gdy pisał “Rok 1984”, był umierający. “Moje paznokcie rozpadły się”
Natalie Portman wplątana w literacki skandal roku. Pisarka ją oszukała?
- 10:28
U szczytu sławy wyemigrował z kraju. Karierę kontynuował w USA - 08:22
Przez lata grał największych gnojków. Widzowie uwierzyli, że to naprawdę - 07:00
Quiz: z której książki pochodzi ten cytat? Komplet dla nielicznych - 05:51
Cytat dnia. Agustin Egurrola: Ludzie są przy tobie, jak odnosisz sukcesy, ale kiedy… - 21:01
Wkładanie książek do zamrażarki. Do czego służy i czemu jest zalecane?
Source: kultura.gazeta.pl

1 Comment
Pingback: Ten kultowy horror sprawia, że czujesz się obserwowany. Wszystko przez jeden upiorny detal - Warsaw.Today