Ostatnia rola Frycza i wielki powrót Kondrata. Tego ‘Króla Maciusia’ wstyd przegapić
Ostatnia rola Jana Frycza i wielki powrót Kondrata. Trudno o bardziej wyjątkową premierę
oprac.Justyna Bryczkowska27 sierpnia 2026, 17:14
Śmierć Jan Frycza sprawiła, że nadchodząca premiera spektaklu “Król Maciuś Pierwszy” będzie miała szczególny charakter – stanie się jego ostatnim występem na “największej scenie świata”. Zapytany o przesłanie spektaklu mówił: – Jeśli chcemy naprawiać świat, o czym pisał Korczak, musimy też słuchać tych najmłodszych z pełną powagą i empatią – podkreślał.
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google
“Król Maciuś Pierwszy” to wyjątkowa powieść napisana przez wybitnego pedagoga, a także teoretyka i praktyka wychowania Janusza Korczaka. Choć wydana po raz pierwszy została w 1923 roku, to zawiera na tyle uniwersalne przesłanie na temat odpowiedzialności, przyjaźni i odwagi, że pozostaje w podstawowych założeniach nieodmiennie aktualnym tekstem. Jej najnowsza sceniczna adaptacja Teatru Telewizji w reżyserii Tadeusza Kabicza będzie miała premierę 7 września na antenie TVP1. Zwiastun produkcji prezentuje się tak:
Zobacz wideoTo jedna z ostatnich ról Jana Frycza. TVP pokazała zwiastun “Króla Maciusia Pierwszego”
Jan Frycz po raz ostatni na “największej scenie świata”. “Wyjątkowe miejsce w moim sercu”
Dla Jana Frycza propozycja zagrania w tym spektaklu była niezwykle ważna. – Od razu zgodziłem się zagrać w tym spektaklu, wzruszony wspomnieniami lektury z własnego dzieciństwa. Myśląc o Prezesie Rady Ministrów, w którego się wcielam, miałem skojarzenia z epoką wiktoriańską, z postaciami z powieści Karola Dickensa. Od razu też nawiązała się nić porozumienia z kostiumografami na czele z Maksem Macem. Wspominam tę pracę jako wspaniałe i twórcze spotkanie, choć moim głównym utrapieniem był dym. Z jednej strony budował klimat, ale z drugiej – po kilku godzinach na planie wszyscy mieliśmy go już serdecznie dość – mówił jeszcze za życia Jan Frycz.
Scenariusz spektaklu został nieco zmieniony względem oryginału. By dostosować go do współczesnych realiów, zrezygnowano w nim z rasistowskich określeń i krzywdzących stereotypów. Poza ministrami pojawiają się tam też przykładowo ministry. Jak aktor czuł się z tymi zmianami?
– Zawsze cenię i wolę oryginalną wersję tekstu autora, ponieważ jest świadectwem epoki, w której powstał i pokazuje anachronizmy oraz nierówności wprost. Teatr nie powinien cenzurować przeszłości – powinien skłaniać do refleksji nad tym, ile musieliśmy przepracować. Szacunek do oryginału nie oznacza jednak dla mnie zgody na rasizm czy wykluczenie.
Tekst Korczaka ma wartość historyczną i edukacyjną i staje się punktem wyjścia do mądrej i potrzebnej rozmowy z młodym widzem o tym, jak język i społeczeństwo zmieniły się, i jak te problemy są wciąż aktualne
– podkreślał. Co aktor by zrobił, gdyby został w prawdziwym życiu ministrem? – Powołałbym dziecięcych doradców.Król Maciuś pokazał, że dorośli rzadko wiedzą, czego dzieci naprawdę potrzebują. Dlatego zamiast politycznych dekretów, najpierw usiadłbym do stołu z najmłodszymi, żeby usłyszeć, w jakim świecie chcą żyć. Powinniśmy dzieci traktować poważnie. Dzieci, nie ‘dzieciaki’! Dawanie dzieciom głosu i szacunku to nie kaprys, ale nasz podstawowy obowiązek – zaznaczał Jan Frycz.
Frycz był związany z Teatrem Telewizji od lat. Pojawił się w nim po raz pierwszy w 1980 roku w spektaklu “Z pokorą pochylamy nasze głowy”. Jak sam mówił w rozmowie z Michałem Misiorkiem:
Teatr Telewizji to oryginalny gatunek sztuki i zajmuje on w moim sercu miejsce wyjątkowe. Jego siła tkwi w tym, że nie jest – i nie powinien być – zwykłym widowiskiem telewizyjnym ani prostą rejestracją spektaklu ze sceny.
To synteza dwóch światów: teatru żywego i filmu. Łączy literaturę z magią kina. Dzięki tej formie spektakl staje się intymnym przeżyciem w naszym własnym domu.
Aktor w wieku ledwie 72 lat zmarł po ciężkiej chorobie 15 sierpnia 2026 roku w otoczeniu rodziny.
W pożegnalnej dla niego sztuce Teatru Telewizji zobaczymy (poza nim w roli Prezesa Rady Ministrów) istną plejadę gwiazd polskiej sceny – m.in. Marka Kondrata jako Doktora, Karolinę Gruszkę w roli Ministry Finansów, Tomasza Kota w roli Ministra Sprawiedliwości, Danutę Stenkę w roli Ministry Oświaty, Borysa Szyca w roli Ministra Wojny, Wiktorię Gorodecką w roli Starej Królowej, Andrzeja Konopkę w roli Starego Króla oraz Magdalenę Popławską w roli Guwernantki.
W przedstawieniu zagrali również jedni z najzdolniejszych aktorów młodego pokolenia: Maciej Musiał, Michał KrólikowskiorazAmelia Lutyńska. Króla Maciusia zagrał Tymon Bitkowski.
Pierwsza taka rola Marka Kondrata po 25 latach. Wielki powrót na “największą scenę świata”
“Król Maciuś Pierwszy” będzie wyjątkowy nie tylko z powodu symbolicznego domknięcia współpracy Jana Frycza z Teatrem Telewizji. To inscenizacja, dla której Marek Kondrat przerwał swoją teatralną emeryturę. Warto podkreślić, że choć aktor ma na koncie ponad 50 ról w spektaklach Teatru Telewizji, to ostatni raz na “największej scenie świata” zagrał prawie 25 lat temu. Jak pamiętamy, niedługo później ogłosił, że kończy aktorską karierę. Przez ostatnie dwa lata Michał Kotański, dyrektor Teatru Telewizji, namawiał go do powrotu przed kamerę. Jak się okazało, skutecznie. Aktor – w robiącej wrażenie charakteryzacji – wcieli się w Doktóra. Nie od razu jednak była mowa o tym projekcie.
– Prowadziłem z Michałem Kotańskim, dyrektorem Teatru Telewizji, rozmowy na temat mojego udział w adaptacji książki “Warto żyć” Lejba Fogelmana. Obiecałem mu, że zagram w tym spektaklu. Opowieść o wesołym Żydzie i jego życiowych przygodach związanych z naszym krajem była dla mnie ciekawa z powodu mojej młodości i pamięci o 1968 r., kiedy nastąpił exodus Żydów z Polski. To był motyw, dla którego podjąłem decyzję o powrocie na chwilę do zawodu. Tak mi się przynajmniej wtedy zdawało – wyjaśnia w rozmowie z Teatrem Telewizji Marek Kondrat.
– Jednak wypadki na świecie potoczyły się tak, że najpierw muzułmanie zaatakowali Izrael, a potem Izrael odpowiedział atakiem na Strefę Gazy. Polityka wzięła górę nad kulturą, zresztą nie pierwszy raz. Przeszła mi ochota na dotykanie się dzieła z jakimkolwiek narodem w tle i jego peregrynację. Jednak w związku z tym, że dałem słowo dyrektorowi Teatru Telewizji i obiecałem mu swój udział w tym przedsięwzięciu, to żeby nie wyjść z tej sytuacji z kompletnie podkulonym ogonem, zgodziłem się zagrać małą rolę w “Królu Maciusiu Pierwszym”. Dostrzegłem w tym spektaklu pewną łączność z moją przeszłością. Postać Janusza Korczaka, która filozofia wychowawcza święci dziś triumfy, zawsze była mi bliska – dodaje aktor.
– Nie tęskniłem ani za Teatrem Telewizji, ani za filmem. Nie spodziewałem się, że jeszcze kiedykolwiek wrócę na plan. Wydawało mi się, że to zamknięty rozdział w moim życiu. Mój udział w “Królu Maciusiu Pierwszym” i “Lalce” to wypadki, które podsunął mi los i które są raczej flirtem z przeszłością – jakąś próbą zamknięcia i odnalezienia pewnej wspólnoty śladów – podkreślił Marek Kodnrat.
Zwrócił też uwagę na pewien symboliczny wymiar tej roli: – Karierę rozpoczynałem od “Historii żółtej ciżemki”. W garderobach były jeszcze ślady po kręceniu pamiętnego “Króla Maciusia I” z Julkiem Wyrzykowskim w roli głównej. W tym filmie zagrał też mój stryj. Tak więc rolę w nowym spektaklu Teatru Telewizji traktuję bardziej jak sentymentalną przygodę, aniżeli jakiekolwiek drgnienie czegoś, co na pewnosiedzi w moim organizmie. Bo aktorem nie przestaje się nigdy być, skoro już się nim nieszczęśliwie zostało – mówi Marek Kondrat.
Można też powiedzieć, że gdyby nie upór dyrektora Teatru telewizji, to być może aktor nie zagrałby też w ekranizacji “Lalki”. Jak sam mówi: – Najpierw zgodziłem się zagrać w “Warto żyć”. Potem – po jakimś miesiącu batalii – przyjąłem propozycję zagrania w “Lalce”. Jest w tym jednak pewna zasługa Michała Kotańskiego, dyrektora Teatru Telewizji. To on ośmielił mnie do tego, by rozważyć powrót na chwilę do zawodu. Wcale nie miałem na to ochoty, ale uznałem, że skoro mój organizm przestawił się na ten tor, to może jednak warto – zaznacza aktor.
W “Królu Maciusiu Pierwszym” aktor wcieli się w Doktóra – człowieka, dla którego niezwykle ważne jest to, by darzyć dzieci szacunkiem i okazywać im troskę. Na szklanym ekranie zobaczymy go w zaskakującej charakteryzacji.
–Żonie przypominałem obraz Franciszka Józefa, który jest jej bardzo bliski, gdyż jest Krakowianką i uważa, że gdyby dziś Franciszek Józef albo któryś z jego potomków stwierdził, że bierze Kraków pod swoje skrzydła, nikt by specjalnie nie protestował – śmieje się Marek Kondrat.
Premiera sztuki w poniedziałek, 7 września o godz. 20:55 w TVP1. Tego samego dnia odbędzie się pogrzeb Jana Frycza. Ceremonia rozpocznie się o godz. 11 w Domu Pogrzebowym na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Będzie miała charakter państwowy i świecki. O godzinie 13 aktor zostanie złożony do grobu na Starych Powązkach.
- <img src="https://bi.im-g.pl/im/cb/75/1f/z32987595H.jpg" alt='Stallone o przemijaniu. "Nie mam już zbyt wiele czasu. Jestem w…”‘ loading=”lazy”>
Stallone o przemijaniu. “Nie mam już zbyt wiele czasu. Jestem w…” 
Pobił konkurencję w dobę. Nowy serial Netfliksa to “więcej niż kryminał”
Wiemy, kto może zostać nowym Bondem. Na liście sześć nazwisk
10 książek, które trzeba przeczytać choć raz w życiu. Masz co nadrabiać?
Kinowy hit pokonał nawet “Spider-Mana”. W 23 krajach padł rekord
- 17:14
Frycz nie zobaczy już premiery tego spektaklu. To jego pożegnalna rola - 15:13
Amerykańskie media o nagrodzie dla Polaka. Współtworzył hit Netfliksa - 15:11
Ekspresowa kartkówka z historii świata. Zasługujesz na piątkę, czy będziesz musiał wrócić do książek? - 12:00
Szybka Piątka. Dziś króluje historia, astronomia i kultura. 80% z was nie zgarnie maksa! - 11:58
15. edycja festiwalu Hommage a Kieślowski – “Człowiek na granicy”MATERIAŁ PROMOCYJNY PR
Source: kultura.gazeta.pl
