Usłyszał, że ‘bułeczki będzie zarabiał śpiewaniem’. Dziś Konieczny jest światowej sławy śpiewakiem
Dla opery porzucił reżyserię. “Myślałem, że to straszny obciach”. Dziś głos Polaka zna cały świat
Roksana Pamuła24 października 2026, 17:18
Kiedyś myślał, że opera to “straszny obciach”, a dziś jest światowej sławy śpiewakiem. Jednak zanim stanął na scenie, spełniał się jako aktor oraz reżyser. Dlaczego Tomasz Konieczny porzucił tę ścieżkę kariery. Okazuje się, że popchnęło go ku temu jedno zdanie, które usłyszał, zanim rozpoczął pierwsze studia.
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google
Muzyka towarzyszyła mu od dziecka, ale początkowo wcale nie wiązał z nią przyszłości. Pasją Tomasza Koniecznego był wówczas teatr, dlatego po ukończeniu obowiązkowej edukacji postanowił zdawać na kierunek aktorski w łódzkiej szkole filmowej. By jak najlepiej przygotować się do egzaminów wstępnych, zgłosił się do profesora Edwarda Kamińskiego. To właśnie on dostrzegł jego niezwykłe predyspozycje wokalne. – Stwierdził: “Ale na bułeczki to ty będziesz zarabiał śpiewaniem” – wspominał jego słowa w programie “Być Gwiazdą”.
Zobacz wideoIgor Herbut broni Sanah. “Ona potrafi śpiewać. Jest tytanem pracy”
Grał u Wajdy, potem zajął się reżyserią. Dopiero później Konieczny rozpoczął karierę śpiewaka
Na studia się dostał i dość szybko, bo już w 1992 roku, zadebiutował na ekranie w filmie “Pierścionek z orłem” Andrzeja Wajdy. Dyplom obronił 3 lata później, ale na tym jego edukacja się nie skończyła. Kontynuował ją najpierw na warszawskiej Akademii Muzycznej, a później w Wyższej Szkole Muzycznej im. Carla Marii von Webera w Dreźnie. – To nie była droga usłana różami – przyznał w rozmowie z “Twoim Stylem”. – Na akademii podejście pedagogiczne do fenomenu mojego głosu było konserwatywne, co nie ułatwiało mi życia – tłumaczył.
Jednocześnie spełniał się jako reżyser teatralny, o czym zresztą marzył od dziecka. – Miałem ogromne ambicje, czy może nawet nie ambicje, tylko chęć, po prostu, bycia reżyserem teatralnym, uprawiania teatru, kreowania teatru – opowiadał w “Być Gwiazdą”. Oficjalnie karierę śpiewaka rozpoczął w 1997 roku “Weselem Figara” Mozarta wystawianym na deskach poznańskiego Teatru Wielkiego. – To był skok na głęboką wodę z nieświadomością tego, co robię – przyznawał na łamach “Twojego Stylu”, dodając, że choć to doświadczenie było trudne, dużo go nauczyło.
Występował na największych operach na świecie. Konieczny nie od razu doceniał moc opery
W 1999 roku Konieczny wystąpił po raz pierwszy (ale nie ostatni) na scenie Opery w Lipsku, która jest jedną z najstarszych i najbardziej prestiżowych w Europie. Dla początkującego śpiewaka to było nie lada wyróżnienie. Z Niemcami była i jest zresztą związana lwia część jego zawodowej ścieżki. – Myślę, że nigdy bym nie był takim aktorem, jakim jestem śpiewakiem – stwierdził niedawno w programie “Monika Olejnik. Otwarcie”. Wyjawił nawet, że zanim wyjechał za zachodnią granicę naszego kraju, o operze nie miał wcale najlepszego zdania.
– Myślałem, że opera to straszny obciach –przyznał bez ogródek. Dziś już tak nie twierdzi, za to podbija największe sceny i to nie tylko w Europie. Śpiewał w Operze Praskiej i tamtejszym Teatrze Narodowym, koncertował w Tokio, Portoryko i Kanadzie, za sobą ma też występy w Holandii, Węgrach, Hiszpanii i Szwajcarii. W Operze Wiedeńskiej jego głos wybrzmiał przeszło 200 razy, dostał nawet prestiżowy tytuł “Österreichischer Kammersänger”. Ponadto na koncie ma sukcesy w Metropolitan Opera w Nowym Jorku, La Scali w Mediolanie i Bawarskiej Operze Państwowej w Monachium.
– Nie ma drugiego gatunku sztuki, który na scenie tak obnażałby człowieka – stwierdził w wywiadzie dla “Twojego Stylu”, przyznając przy tym, że w przeszłości swojego głosu nie uważał wcale za atut. – Wstydziłem się jego wolumenu, który był i jest ogromny. Sprawiał, że byłem głośniejszy od innych. Taki głos trudno kontrolować – tłumaczył. Ale to właśnie dzięki niemu może wcielać się w bohaterów dzieł Wagnera, Mozarta i Straussa.
Jest jednym z najsłynniejszych bas barytonów na świecie. Ale do pracy Konieczny do pracy jeździ rowerem
Choć kariera Tomasza Koniecznego jest piorunująca, on pozostaje skromnym człowiekiem, którego cieszą proste przyjemności. Lubuje się w samotnych, długich spacerach, podczas których słucha muzyki, audiobooków albo rozmawia z bliskimi. Podobno często pokonuje nawet 10 km dziennie na piechotę. W wolnych chwilach odwiedza muzea oraz jeździ na rowerze. Co więcej, wszędzie gdzie może, zabiera ze sobą swój jednoślad, a nawet specjalnie rezerwuje sobie noclegi oddalone o kilka kilometrów od miejsca pracy, by przed nią i po niej móc się przejechać.– Jestem typem człowieka, którego wciąż nosi – wyznał w “Twoim Stylu”. Z tego powodu życie w ciągłej podróży lub – jak kto woli – w rozjazdach, bardzo mu odpowiada. – Nie wyobrażam sobie pracy w jednym miejscu. Odkąd zostałem freelancerem, żyję w drodze – skwitował.

Polski film zakazany od 30 lat. O procesie powstał dokument
Netflix ma nowy hit. Polski serial numerem 1 platformy
Rano na stoku, wieczorem w najstarszym mieście Włoch. Pomysł na zimowy dzień w Południowym TyroluMATERIAŁ PROMOCYJNY
Hit lat 60. napisała u progu dorosłości. Nazywają go “esencją miłości”
Dawniej była najbiedniejsza, dziś najdroższa? Fenomen Woli
- 19:02
Najlepsze polskie filmy 2026. Wbijają w fotel, Netflix może się schować - 17:18
Myślał, że opera to “straszny obciach”. Dziś robi światową karierę - 14:01
Eurowizja Junior 2026. Gdzie i o której oglądać konkurs? - 11:50
Detektywi, naukowcy i niezwykłe historie. Książki dla czytelników 9+ - 11:49
Kubrick potrafił wymienić tylko jedno “arcydzieło kina”. Stworzył je Polak
Source: kultura.gazeta.pl

